00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jakość napisów.|Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu. 00:00:54:Harold i Kumar|Ucieczka z Guantanamo Bay 00:01:46:O tak! 00:01:47:Co, do chuja! Co, do chuja!|Co ty wyrabiasz? 00:01:50:Sranie wszechczasów, stary. 00:01:52:Mogłeś poczekać,|aż wyjdę spod prysznica. 00:01:54:Mogę ci przypomnieć, że zjedliśmy|30 burgerów i 4 duże porcje frytek. 00:02:02:Spoko, ciebie też zaraz weźmie. 00:02:05:Może, ale ja poczekam,|aż wyjdziesz spod prysznica! 00:02:08:Nie czekaj za długo, za godzinę|musimy wychodzić na lotnisko. 00:02:12:Za godzinę? 00:02:14:Hej, Roldy... 00:02:17:... niezły zarost. 00:02:20:Dupku, spadaj stąd. 00:02:22:- Posprzątaj i spadaj!|- Stary, to jest kolos! 00:02:26:Wydaje mi się, że już nadchodzi. 00:02:51:NIE ZNACZY TAK 00:02:53:ŻARTOWAŁEM 00:03:56:Stary... 00:03:57:- Właśnie coś do mnie dotarło.|- Co? 00:03:59:Maria pomyśli, że jestem prześladowca,|jadę za nią do Amsterdamu. 00:04:02:Wyluzuj, ja za 10 minut mam|przesłuchanie do szkoły medycznej, 00:04:05:a jakoś nie panikuję. 00:04:06:Nie martw się, stary.|Ucieszy się, że cię zobaczy. 00:04:09:Naprawdę myślisz, że tak zareaguje? 00:04:10:Jasne, stary, dlaczego by nie? 00:04:14:Jak to załatwimy? 00:04:15:Jak będziemy w Amsterdamie,|to zaczniemy dzwonić do hoteli, 00:04:17:pytając czy jest u nich Maria? 00:04:19:- Nie znam nawet jej nazwiska.|- Stary, luz, na pewno ją znajdziemy. 00:04:24:Amsterdam to bardzo małe miejsce,|to nie będzie... 00:04:26:Proszę przejść na bok|celem przeszukania. 00:04:29:Zapiszczało? 00:04:30:Nie, nie piszczało,|to tylko losowe sprawdzanie. 00:04:32:Proszę przejść na bok.|Tutaj. 00:04:34:Losowe, tak? 00:04:36:Więc nie ma nic wspólnego z moją rasą? 00:04:39:Przestań. Rób, co koleś mówi. 00:04:41:Naszą pracą, jako ochrony, jest|poszukiwanie wszelkiej możliwej broni, 00:04:45:albo nielegalnych narkotyków. 00:04:46:Więc z powodu koloru mojej skóry,|zakładasz, że posiadam narkotyki? 00:04:50:- Jesteś rasistą?|- Rasistą? 00:04:52:Stary, jestem czarny. 00:04:53:Jest czarny, nie jest rasistą. 00:04:56:Proszę, stary, jesteś ledwie brązowy. 00:04:59:Nie, nie chciał tego powiedzieć. 00:05:01:W porównaniu do mnie,|jesteś jak Matthew Perry. 00:05:03:Kogo nazywasz Matthew Perrym, suko?! 00:05:04:Ciebie nazywam Matthew Perrym,|ty Matthew Perrowata suczo! 00:05:07:Nikt tu nie wygląda jak Matthew Perry! 00:05:09:Co tu się dzieje? 00:05:11:Pan Matthew Perry myśli,|że przemycam narkotyki, 00:05:14:bo jestem w mniejszości. 00:05:16:To książkowy przykład gwałcenia|zasad rasowych, 00:05:18:- będę szczęśliwy wzywając ACLU...|- Nie, nie, nie... 00:05:21:Przepraszamy za kłopoty,|może pan iść. 00:05:23:Doceniam to. 00:05:24:Dzięki, Matt Perry. 00:05:27:Co robisz? 00:05:29:Jak to co robię?|Mówią na mnie Matthew Perry. 00:05:31:I wygladasz jak on. 00:05:32:- To białas!|- Co z tego? 00:05:34:Czemu dla ciebie wszystko|musi stać się wielką kłótnią? 00:05:35:Bo to jest Ameryka, stary,|dopóki mam swoją wolność słowa, 00:05:39:- to nikt mnie nie uciszy.|- Kumar? 00:05:45:Roldy? 00:05:46:- Vannesa.|- O mój Boże! 00:05:49:Dobrze cię widzieć. 00:05:50:Tak dobrze was widzieć! 00:05:56:Boże, to była wieczność. 00:05:58:Co porabiacie? 00:05:59:Właśnie lecimy do Amsterdamu. 00:06:02:- Amsterdamu?|- Taa. 00:06:03:Wcale się nie zmieniliście. 00:06:05:Ty tak, wyglądasz wspaniale,|twoje włosy są inn... 00:06:08:Czy nie wygląda wspaniale? 00:06:10:Taa, wyglądasz wspaniale. 00:06:12:Wyglądasz zajebiście,|co ja w ogóle gadam. 00:06:14:Wyglądasz inaczej... 00:06:16:Kumar Patel, podjarałeś się. 00:06:19:Trochę. 00:06:22:Więc, co tam u ciebie? 00:06:23:Dalej spotykasz się z tym szmaciarzem,|ubierającym się u Abercrombie? 00:06:26:Właściwie to u Brooks Brothers. 00:06:28:Colton! 00:06:31:- Co tam u ciebie?|- Dobrze cię widzieć. 00:06:33:Już się nie spotykamy. 00:06:35:My bierzemy ślub. 00:06:38:Gratulacje. 00:06:40:- Kurwa, chajtacie się?!|- Taa. 00:06:42:Kiedy? 00:06:44:Za tydzień. 00:06:46:To będzie idealny dzień. 00:06:48:Oczywiście, jak tylko|ta babcia zrobi bukiety. 00:06:50:Kwiaciarki to kompletny koszmar. 00:06:53:Pierdolone dupki. 00:06:54:Colton praktycznie|zaplanował całe wesele sam. 00:06:58:Rold, Breawster Keagen|wypuścił cię na małe wakacje? 00:07:00:Teraz to ja jestem właścicielem, Colton. 00:07:04:Dzięki, że mi załatwiłeś robotę. 00:07:06:Wpadłem ostatnio na Todda,|u Whitakersa oczywiście. 00:07:09:Powiedział, że pracujesz dla rządu. 00:07:12:Taa, prezydent Bush i mój tata|byli w tym samym bractwie. 00:07:15:Załatwił mu spotkanie w Departamencie|Obrony. Stał się jego prawą ręką. 00:07:19:Prezydent powinien być na naszym weselu. 00:07:21:Ale wiecie, jaki jest zajęty. 00:07:23:Niesamowita robota, stary. 00:07:25:Będziecie mieli niezłe znajomości "na górze". 00:07:27:Jeśli będziesz czegoś potrzebował. 00:07:29:Możesz walić do mnie. 00:07:30:Dzięki wielkie, stary. 00:07:31:Ten koleś jest najlepszy. 00:07:33:Więc, kochanie, zbieramy się? 00:07:36:- Tak.|- Dobrze was było widzieć. 00:07:37:Gratulacje, jeszcze raz. 00:07:39:- Dziękuję.|- Tak ładnie. 00:07:42:- Pa.|- Pa. 00:07:57:Nie wierzę, że się chajtają,|zerwaliśmy dopiero dwa lata temu. 00:08:01:A do tego ta jego twarz. 00:08:03:Nawet nie wiem co to jest. 00:08:05:Ten który ma twarz|gwałciciela. 00:08:08:Słuchaj... 00:08:11:Przykro mi, stary. 00:08:14:- Ale lecimy do Amsterdamu, dawaj!|- Prawda. 00:08:18:To prawda, Roldy. 00:08:26:To takie do mnie nie podobne. 00:08:28:Całkiem nowy Harold. 00:08:31:Lepszy, szybszy, silniejszy. 00:08:33:Nieźle. 00:08:34:Nie brałem jeszcze dnia wolnego,|a teraz wziąłem cały tydzień. 00:08:38:No i za niecałe 8 godzin|będziemy w Amsterdamie. 00:08:42:To szalone, szalone. 00:08:44:Wiem, stary. Będzie jak w "Eurotrip",|tylko że nie do dupy, ale zajebiście. 00:08:48:Jakby nie mogło być zajebiście? 00:09:29:Stary, od tej laski tak mi staje,|zajebista jest. 00:09:33:Dziękuję. 00:09:34:Zepsułeś tę chwilę. 00:09:37:Jest cała twoja, stary. 00:09:38:- Mam zapauzować?|- Nie, dzięki. 00:09:55:Chwileczkę. 00:10:03:Co robisz?|Odlewam się tu, dupku! 00:10:07:Mnie nie przelecisz w przestworzach. 00:10:10:A co powiesz na to? 00:10:13:- Jesteś opóźniony?|- Nie. 00:10:15:- Zabrałeś zielsko do samolotu?!|- Jo. 00:10:18:Co, do chuja?! 00:10:19:A co pieprzyłeś do strażnika? 00:10:21:Taa, a co miałem zrobić,|żeby go jakoś ominąć? 00:10:24:Nie zabierać narkotyków do samolotu? 00:10:27:- Co robisz, co to jest?|- Zobaczysz. 00:10:38:Haroldzie Lee... 00:10:40:... chciałbym przedstawić ci mój wynalazek. 00:10:43:Oto bezdymne bongo. 00:10:46:- Sam to zrobiłeś?|- Zrobiłem. 00:10:48:Kiedy ty tyrałeś jak niewolnik,|ja byłem produktywnym obywatelem. 00:10:52:Taa, to bardzo produktywne. 00:10:56:Pokażę ci, jak działa. 00:10:58:Bierzesz trochę zielska, 00:11:00:wsadzasz i podpalasz,|tak jak w zwykłym bongu. 00:11:03:A teraz genialna cześć. 00:11:05:Wewnątrz tego mechanizmu|zamontowałem bardzo mały wentylator, 00:11:11:który ma siłę dezynfekującą.|Działa trochę jak dezodorant. 00:11:13:Wszystko, co wypuszcza,|pachnie jak lizol. 00:11:17:- Odłóż to.|- Nie. 00:11:18:Nie możesz poczekać,|aż będziemy w Amsterdamie? 00:11:20:To światowa stolica zioła! 00:11:24:- Nie.|- Odłóż bongo. 00:11:26:- Nie chcesz buszka, stary?|- Nie. 00:11:27:Czemu, stary? 00:11:29:Ja tam go nie odłożę. 00:11:30:Nie odłożysz bonga,|to ja spadam. 00:11:36:Przepraszam. 00:11:46:Terrorysta! 00:11:50:Roldy? 00:11:51:Nie, proszę pani,|to nie terrorysta, 00:11:54:- to tylko idiota.|- To tylko bongo. 00:11:57:Powiedział, że ma bombę! 00:12:02:Ludzie, to faja wodna! 00:12:04:To nie bomba, to bongo. 00:12:15:Trujący gaz! 00:12:26:Wybrałeś zły samolot,|ty kurwiszczy terrorysto. 00:12:30:Co ty robisz? 00:12:33:Na pokładzie jest|trzech funkcjonariuszy, trzech! 00:12:36:Nie jesteśmy terrorystami.|To jest bongo, nie bomba. 00:12:39:Zamknij się! 00:12:42:Mam tego. 00:12:43:Proszę przestać. 00:12:45:To bardzo dużo bólu. 00:12:47:Wszyscy niech się uspokoją,|wszystko jest pod kontrolą. 00:12:51:Niech zawrócą samolot,|ci dwaj wracają do USA. 00:13:04:Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego 00:13:20:Sekretarzu Fox, cieszę się,|że zdołał pan przyjechać. 00:13:24:Czy mógłbym przegapić|atak terrorystyczny takiej wagi? 00:13:27:Nie ma, kurwa, szans. 00:13:33:Kim oni są? 00:13:35:Reprezentują różne agencje wywiadowcze. 00:13:38:Zakładam, że sekretarz Withmore też będzie. 00:13:41:Nie. Udał się do Glacier Bay,|łowić ryby w lodzie. 00:13:46:Ja dowodzę, gdy go nie ma. 00:13:48:Nie powinien być ostrzeżony? 00:13:51:Czy to nie jest ważniejsze,|niż wypad na ryby? 00:14:00:Kto ty jesteś? 00:14:02:Dr John Beecher,|wiceprzewodniczący NSA. 00:14:05:No więc, słuchaj, dr Popaprańcu. 00:14:09:Najwyraźniej nie łowiłeś rybek w lodzie. 00:14:13:Nie, nie łowiłem. 00:14:14:To zajebiście odprężające. 00:14:17:Ostatnie rzeczą, jakiej byś chciał,|podczas łapania szczupaków, 00:14:20:to żeby ktoś ci przeszkadzał,|więc odwal się... 00:14:24:... i pozwól robić mi swoje. 00:14:38:Co jest z tym kolesiem|z dziwnymi oczami? 00:14:40:Jest upośledzony czy coś? 00:14:43:Uważamy, że jest koreańskiego pochodzenia. 00:14:49:O mój Boże. 00:14:52:Północna Korea i Al-Kaida|współpracują. 00:14:56:To coś większego niż myślałem. 00:14:58:Nie mogłeś poczekać. 00:15:00:Nie mogłeś, kurwa, poczekać. 00:15:03:Mieliśmy mieć tyle legalnego zielska,|ile tylko byśmy zapragnęli. 00:15:05:Wiesz, w Amsterdamie! 00:15:07:Tam, gdzie zmierzaliśmy. 00:15:27:Myśleliście, że ujdzie wam to na sucho. 00:15:33:Myśleliście, że po 911|bezpieczeństwo narodowe to jakiś żart? 00:15:45:Wiecie co? 00:15:47:Co? 00:15:50:Wiedzieliśmy, że wrócicie. 00:15:53:- Cholera.|- Jesteśmy Amerykanami. 00:15:54:- Kochamy Amerykę.|- Kochamy Amerykę! 00:15:56:Bardzo mocno. 00:15:57:Wygodnie wam tak mówić,|po tym jak chcieliście wysadzić samolot 00:16:01:pełen Amerykanów! 00:16:03:Nie, widzisz...|mylisz się... 00:16:05:Mój kolega, idiota,|zabrał marihuanę na pokład samolotu... 00:16:09:Milcz, dzieciaczku. 00:16:11:Wiem, że wasze operacje|fundowane są narkotykami. 00:16:14:To typowe, rządowe pieprzenie... 00:16:16:- Zamknij się, zamknij się!|- Próbuję wyjaśnić... 00:16:23:Mamy prawo wykonać jeden telefon? 00:16:27:O tak, przepraszam. 00:16:29:Teraz chcecie praw. 00:16:32:Chcecie wolności. 00:16:34:Już teraz, czas na wolność? 00:16:39:- Wiecie co?|- Co? 00:16:42:Tam, gdzie się wybieracie... 00:16:44:... nawet nie słyszeli o prawach. 00:16:49:Gdzie się wybieramy? 00:16:53:GUANTANAMO BAY, KUBA 00:16:58:Jesteśmy niewinni,|jesteśmy niewinni! 00:17:03:Jestem niewinny. 00:17:05:Oddaję krew. I zabawki... brzdącom. 00:17:14:A teraz jestem w Guantanamo Bay. 00:17:17:Widzisz, na co idą nasze podatki? 00:17:22:Pierdol się! 00:17:23:Stary, uspokój się, dobra? 00:17:25:Popatrz na to z drugiej strony.|Jest zlew, jest toaleta. 00:17:29:Poduszka wygląda całkiem wygodnie. 00:17:34:Dobra, nie odzywaj się do mnie, nigdy. 00:17:37:- Dobra.|- Nie, zamknij się! 00:17:42:Za co tu siedzicie? 00:17:46:Za odpłacenie się USA pięknym za nadobne. 00:17:52:Jesteście prawdziwymi terrorystami? 00:17:53:Niektórzy nazywają nas terrorystami. 00:17:56:Inni bohaterami. 00:17:59:Walić to. Myślicie, że jesteście|bohaterami, bo zabijacie niewinnych? 00:18:02:Przez takich dupków, jak wy,|trafiliśmy do tego miejsca. 00:18:04:Pierdolone tchórze! 00:18:06:Może jeśli ludzie w twoim kraju|przestaliby jeść pączki 00:18:09:i zaczęli zdawać sobie sprawę,|co ich rząd robi światu, 00:18:11:to takie dupki, jak my, by nie istniały. 00:18:14:Pierdol się, pączki są zajebiste! 00:18:16:Są pyszne. 00:18:17:Lubicie pączki? 00:18:18:To poczekajcie, aż zobaczycie,|co będą kazać wam jeść tutaj. 00:18:22:Co tutaj jecie? 00:18:25:Słyszałeś kiedyś o kanapce z kutacha? 00:18:29:Co to kanapka z kutacha? 00:18:32:Zaraz się dowiesz. 00:18:36:Dokładnie teraz, frajerzy! 00:18:42:Dobra, czas na kanapkę z kutacha. 00:18:45:- Wiesz, o co chodzi.|- A co z nimi? 00:18:47:Właśnie tu trafili. 00:18:51:Wielki Bob się nimi zajmie. 00:18:53:- Wielki Bob?|- Wielki Bob? 00:18:55:Mam nadzieję, że lubi pączki. 00:18:58:Nie ma czym się martwić.|Miłej zabawy, chłopaki. 00:19:03:Cholera jasna. 00:19:08:Nie jest dobrze. 00:19:09:Nie, Kumar, niedobrze. 00:19:11:- Nigdy wcześniej nie ssałem kutasa.|- Ani ja. 00:19:13:To musi być chujowe. 00:19:18:O cholera, stary. 00:19:19:Proszę, niech to nie będzie Wielki Bob.|Niech to nie będzie Wielki Bob. 00:19:28:- Cześć.|- Jestem Wielki Bob. 00:19:31:Kurwa. 00:19:32:To prawda. 00:19:35:Chłopcy gotowi na kanapkę z kutacha? 00:19:39:Nie? 00:19:40:To lepiej szybko zgłodniejcie,|bo mam dla was dużą kanapkę. 00:19:48:- Cholera.|- Dobra, zbierać się. 00:19:51:Czekaj, Wielki Bobie. 00:19:52:Muszę zadać to pytanie,|zanim to się zacznie. 00:19:55:Wszyscy strażnicy są gejami? 00:19:56:Kurwa, nie! 00:19:58:Nie ma w tym nic gejowatego,|jak ktoś ci ssie kutasa. 00:20:01:To wy jesteście gejami,|bo ssiecie mojego kutasa. 00:20:03:W sumie, ciarki mnie przechodzą,|jak tylko przy was stoję, pedały. 00:20:10:Dobra. 00:20:11:Na kolana i otwierać gęby. 00:20:14:Proszę, Wielki Bobie, może zamiast|tego skopiesz nam tylko tyłki? 00:20:16:Na kolana, kurwa! 00:20:18:Dobra, dobra. 00:20:21:Ty pierwszy. 00:20:25:- Kumar, tak cię nienawidzę!|- Przepraszam. 00:20:28:Kutas Boba cuchnie jak gówno. 00:20:39:Terrorysta ugryzł mnie w kutasa! 00:20:48:- Idziemy.|- Czekaj, czekaj! 00:20:49:Powinniśmy?|Zabiją nas tam. 00:20:52:Tutaj będziemy ssać kutasa. 00:20:59:- Cholera|- Kurwa. 00:21:10:Drzwi, drzwi. 00:21:16:Patrz. 00:21:18:Co on, kurwa, robi? 00:21:32:Teraz, teraz. 00:21:37:Dupek. 00:21:42:Nie zostawiajcie mnie! 00:21:46:Kurwa! 00:21:50:- Spuchło mi.|- Zamknij się! 00:21:56:Uważaj na geparda,|to jego terytorium. 00:22:01:- Co?|- Dobra. 00:22:03:Dotarliśmy do oceanu.|Co teraz robimy? 00:22:08:Patrz, patrz! 00:22:14:Przepraszam. 00:22:16:Płyniecie do Ameryki? 00:22:24:Mówię ci, Jorge. Pierwsze, co musisz|zrobić, jak dotrzesz do Ameryki, 00:22:27:to kupić sobie urządzenie,|które nazywa się TiVo. 00:22:30:Wolność nic nie znaczy,|jeśli jesteś niewolnikiem programu TV. 00:22:34:Możesz się skupić? 00:22:35:Musimy wymyślić, co zrobimy,|jak dotrzemy do Stanów. 00:22:38:Nie mamy portfeli,|dowodów, nic nie mamy. 00:22:42:Wylądujemy pewnie gdzieś w Miami.|Tylko jednego kolesia tam znamy. 00:22:47:Kogo znam... Raza. 00:22:49:Musimy odwiedzić Razę. 00:22:55:Dzięki jeszcze raz. 00:22:56:Co za mili ludzie. Dotarliśmy. 00:23:01:Jak dotrzemy do Razy? 00:23:03:- Normalnie, na buta.|- Na buta? 00:23:06:- Więc Raza jest tam.|- Znajdziemy go. 00:23:23:- Wow, miejscówka Razy jest niezła.|- Jak na Miami, to slumsy. 00:23:33:Cześć. 00:23:38:Chyba nie przyszliście skarżyć się na hałas? 00:23:41:Nie, my nie... 00:23:44:... nie przyszliśmy skarżyć się na hałas. 00:23:50:Przyszliśmy do... 00:23:51:- Jak on się nazywał?|- Pochwa. 00:23:53:Nie, przyszliśmy do Razy. 00:23:57:A, dobrze, chodźcie za mną. 00:23:59:Dziękuję, proszę pani. 00:24:01:Pójdę za... tobą chyba. 00:24:23:Cześć, chłopaki. 00:24:26:Hej, Raza! 00:24:29:Co? 00:24:31:- Co tam?|- Kumar, Roldy. 00:24:33:Nie widziałem was od zakończenia szkoły. 00:24:35:Co tutaj robicie? 00:24:36:O co chodzi z tymi|pomarańczowymi strojami skoczków? 00:24:40:Po pierwsze, to o co chodzi z tą bibką? 00:24:42:O co ci chodzi? 00:24:42:Wszędzie pełno tu pipek. 00:24:46:To mój pomysł. 00:24:47:Nie wiem jak wy,|ale ja mam dość topless. 00:24:51:Serio? Ja zawsze lubiłem topless. 00:24:53:Taa, ja rozpoczynam trend|"gołego dołu". 00:24:56:Więc mamy imprezę "gołego dołu". 00:24:57:Co robicie na South Beach? 00:24:59:Może ty odpowiesz na pytania,|ja idę się rozejrzeć. 00:25:01:Gdzie leziesz? 00:25:03:Słuchaj, naprawdę mi przykro,|że zawracam ci tym dupę... 00:25:05:- Nic ci nie jest?|- Nie całkiem. 00:25:10:Zamknięci mniej niż godzinę temu,|a już uciekli? 00:25:13:Cholera! Dopilnuj,|żeby prasa się o tym nie dowiedziała. 00:25:16:- Niech myślą, że to jakaś operacja.|- Jasne, szefie. 00:25:19:Nie mogą wyczuć Al-Kaidy. 00:25:20:Sprawdźcie, czy nie mają|jakichś krewnych w kraju. 00:25:22:Trzeba to było zrobić na początku. 00:25:30:Nie pasuje ci coś w sposobie,|w jaki ja to prowadzę, Beecher? 00:25:35:Chciałem tylko powiedzieć... 00:25:38:Zaglądałem w akta|Harolda Lee i Kumara Patela. 00:25:42:Obaj urodzili się i wychowali w New|Jersey, poza mandatami, są czyści. 00:25:45:Właśnie dlatego uciekli z więzienia. 00:25:48:Najwyraźniej nie powinni tam się znaleźć. 00:25:59:Widzisz tę słodką, białą dziewczynkę? 00:26:02:Taa... 00:26:03:Chcesz, żeby została zgwałcona|i zamordowana? 00:26:08:- Oczywiście, że nie.|- Jesteś pewny? 00:26:10:Bo to jest Ameryka. 00:26:12:Chcesz zgwałcić Amerykę? 00:26:15:Nie. 00:26:16:Więc przestań mnie podkurwiać! 00:26:23:To poważna sprawa. Historyczna. 00:26:30:Więc jesteście jebanymi zbiegami? 00:26:33:To wina Kumara. 00:26:34:Jeśli wygrzebiemy się z tego,|szanse, że pozostaniemy kumplami są... 00:26:40:Cycuszki. 00:26:41:Hej, co ty wyrabiasz? 00:26:43:Nakładaj to i tam trzymaj. 00:26:45:- Przepraszam.|- Myślisz, że co to za impra? 00:26:48:O czym gadacie? 00:26:49:Roldy poinformował mnie o waszej sytuacji. 00:26:52:Dzięki, że mnie wmieszaliście. 00:26:53:A gdzie mieliśmy iść? 00:26:55:Okłamywałeś byłą dziewczynę,|że masz syfy. 00:26:57:Wisisz nam to, stary. 00:26:59:To było dawno temu. 00:27:01:A propos byłych dziewczyn,|czy twoja nie wychodzi za mąż? 00:27:06:Czemu wszyscy o tym wiedzą,|tylko nie ja? 00:27:08:Czekaj, Colton! 00:27:11:Colton Graham może nam pomóc. 00:27:12:Nie, jebać go. 00:27:13:Bez wątpienia,|oczyści wasze nazwiska. 00:27:16:Przykro mi, ale ten kutas nam nie pomoże. 00:27:18:Czekaj, masz jakieś jego namiary? 00:27:19:Już nie, ale wesele będzie|u jego rodziny w Texasie. 00:27:24:Ale nie chcecie im przeszkadzać|przed weselem, nie? 00:27:31:Wiesz co? Chyba on będzie jednak|naszą jedyną nadzieją. 00:27:34:Kurwa, jak się tam dostaniemy,|wszędzie nas szukają. 00:27:37:- Pożyczę wam jeden z samochodów.|- Serio? 00:27:39:Ale najpierw... 00:27:40:... musicie poczuć ducha imprezy. 00:27:42:Co masz na myśli?|Ducha... ? 00:27:44:Jak myślisz? 00:27:46:A ty? 00:27:47:Ja?|Ja czuję ducha. 00:27:55:Co, do chuja? 00:27:56:- Wygląda jak broda Osamy Bin Ladena.|- No nie? 00:28:01:Dobra, chłopaki, teraz wy. 00:28:02:Pozwólcie im zadyndać. 00:28:05:- Zróbmy to.|- Dawać. 00:28:06:Na trzy? 00:28:08:1, 00:28:10:2, 00:28:11:3. 00:28:19:Możesz? 00:28:53:Ten samochód jest wyczesany. 00:28:56:Taa, wyczesany. 00:28:57:Bo jesteśmy zbiegami, jadący żółtym|kabrioletem z otwartym dachem, 00:29:01:po prostu jak dupki. 00:29:03:- Zawsze chciałem coś takiego.|- Możesz to odłożyć? 00:29:05:Można wejść do Internetu|i zagrać w "Walnij Tysona", 00:29:08:- możesz go powalić.|- Odłóż to. 00:29:11:Jak możesz myśleć o gierkach|w takim momencie? 00:29:15:Wiesz, co będzie,|jak dowiedzą się o tym nasi rodzice? 00:29:18:Wysłaliście naszych synów|do Guantanamo Bay? 00:29:21:To łamanie prawa! 00:29:24:Wy Araby myślicie, że jak zmieszacie|się z naszym społeczeństwem, 00:29:27:to was nie znajdziemy? 00:29:28:Nie jestem Arabem,|tylko Hindusem. 00:29:31:Słuchaj, wodzu, nie jestem tu,|żeby spierać się o seblantykę. 00:29:35:Jestem tu, żeby ocalać życia. 00:29:37:Zapytaj ich, co wiedzą|o terrorystycznej działalności syna. 00:29:50:Słuchajcie... 00:29:52:jesteśmy obywatelami amerykańskimi|od ponad 40 lat. Szczerze mówiąc, 00:29:55:dla mnie jest to bardzo obraźliwe. 00:30:00:Używają jakiegoś dialektu,|którego nigdy wcześniej nie słyszałem. 00:30:04:Jestem jednak przekonany,|że mówili o czymś obraźliwym. 00:30:09:Powiedz im, że wiemy,|co knuje ich syn. 00:30:12:Jeśli nie będą współpracować,|może zostać skazany na śmierć. 00:30:23:Wiemy, co powiedział! 00:30:25:Harold i Kumar to dobrzy chłopcy. 00:30:32:Jestem dobry w tłumaczeniu. 00:30:34:Ale to jest wielki rozpierdziel. 00:30:38:Będą próbować nas zniszczyć. 00:30:40:Napewno znasz koreański? 00:30:42:Potrafisz? 00:30:43:Chyba ze mną nie zadzierasz, co? 00:30:45:A masz kogoś kto się|zna na literaturze Korei? 00:30:49:Bo ja znam... 00:30:51:i ręczę za to. 00:30:54:Dla mnie wystarczy. 00:30:56:Wybaczcie... 00:30:58:nie chcemy skrzywdzić|waszych synów... 00:31:01:chcemy się tylko dowiedzieć|gdzie są. 00:31:03:Znają kogoś na Florydzie? 00:31:06:Ich przyjaciel|Raza Syed mieszka w Miami. 00:31:10:Ale po co mieliby tam jechać? 00:31:12:On powinien być w szkole medycznej. 00:31:13:Oni powinni być w więzieniu! 00:31:16:Tam jest miejsce terrorystów. 00:31:21:Te kutasy pójdą na dno. 00:31:24:Żywi lub martwi. 00:31:26:Powiedz im to|tym swoim pseudojęzykiem. 00:31:31:Zamknij się, idioto. 00:31:34:Wiem, co mówisz, kolego... 00:31:38:Pierdol się. 00:31:39:Ja mam się pierdolić? 00:31:50:Patrz, jesteśmy w Alabamie. 00:31:53:Pierwszy raz będziemy na południu. 00:31:55:Hej, to nie miała być|wycieczka na południe. 00:31:59:To miał być najbardziej romantyczny|tydzień mojego życia. 00:32:01:Pamiętasz? Zanim to zjebałeś. 00:32:05:Wyluzuj, wygrzebiemy się z tej sytuacji,|będziesz posuwał Marię ile wlezie. 00:32:11:To nie jest jakaś szmata, człowieku. 00:32:14:Nigdy wcześniej nie czułem... 00:32:17:... czegoś takiego do nikogo. 00:32:19:Czemu ja ci to mówię,|jakbyś to rozumiał? 00:32:41:Przepraszam! 00:32:42:Wyłączysz to?|To biblioteka. 00:32:48:Co za ciul. 00:32:58:Co, do chuja? 00:32:59:O mój Boże! 00:33:00:Powodem, dla którego ludzie|przychodzą do boksów, to spokój i... 00:33:05:... cisza. 00:33:07:Wiem, przepraszam,|ludzie też mnie denerwują, 00:33:09:ale ten jebany|rachunek różniczkowy mnie dobija. 00:33:14:Mogę spojrzeć? 00:33:16:Jasne. 00:33:18:- Jesteś bardzo blisko, mogę?|- Taa. 00:33:29:- Dotknąłem twojego biustu.|- Nie szkodzi. 00:33:32:Przepraszam. 00:33:42:- Dobry w tym jesteś.|- Dzięki. 00:33:44:Uczyłeś się tego w liceum czy jak? 00:33:47:Właściwie, to mój tata|nauczył mnie tego w VI klasie. 00:33:50:Co ty jesteś, Doogie Howser? 00:33:52:Nie, ale fajnie by było,|jest moim bohaterem. 00:33:56:Uwielbiam ten serial. 00:34:00:Nad czym tam pracujesz? 00:34:01:To tylko wiersz na zajęcia|z kreatywnego pisania. 00:34:06:"Pierwiastek z trzech"? 00:34:08:Wiersz Kumara Patela. 00:34:11:Daj mi przeczytać! 00:34:12:Nie. 00:34:13:Czemu? 00:34:14:Bo jest beznadziejny. 00:34:15:Więc mi go przeczytaj. 00:34:16:Nie pozwolę ci się oglądać|w takim świetle. 00:34:18:Powodzenia z rachunkiem różniczkowym. 00:34:22:No dalej, nie wstydź się. 00:34:23:Wiele dziewczyn uważa,|że inteligencja jest sexy. 00:34:26:Nawet nie pokażę tego profesorowi,|dlatego się tak stresuję. 00:34:31:Stresujesz? 00:34:33:Chodź ze mną. 00:34:41:Co? 00:34:48:Palisz narkotyki w bibliotece? 00:34:50:A jak ktoś nas złapie? 00:34:53:Nie martw się,|pomogą ci się zrelaksować. 00:34:58:To nielegalne. 00:35:09:Masz. 00:35:18:To jakaś trucizna. 00:35:22:Pomogę ci. 00:35:42:Jestem Kumar. 00:35:46:Vanessa. 00:35:47:I tak nie przeczytasz tego wiersza. 00:36:10:Kumar, Kumar. 00:36:12:Kumar! 00:36:14:Co jest?|Jesteśmy w Birmingham. 00:36:15:Powinniśmy tu być? 00:36:17:Co się dzieje? 00:36:19:Czemu tu nas przywiozłeś? 00:36:21:To ty miałeś śledzić mapę.|O co ci chodzi? 00:36:25:Musi tu być jakaś autostrada. 00:36:27:Taa, musi być autostrada. 00:36:31:Co tam się dzieje? 00:36:38:Co to ma być? 00:36:45:Wal przez środek, stary. 00:36:47:Stary, nie przejedziemy|przez ten mecz w kosza. 00:36:49:Roldy, myślałem,|że stać cię na więcej. 00:36:52:Stary, nie boję się ich,|bo są czarni. 00:36:54:Boję się, bo są straszni. 00:36:55:Nie mamy tam Gregory'ego Hinesa. 00:36:58:Nie są tacy straszni. 00:37:01:MOJA! 00:37:04:Zawracaj. 00:37:12:- Kurwa.|- Cholera, stary. 00:37:13:Nie chce ruszyć! 00:37:19:- Teraz nie ma muzy, stary.|- Kurczę, człowieku. 00:37:21:Skurwysyn! 00:37:24:- Cholera, niedobrze.|- Niedobrze. 00:37:30:Idą tutaj. 00:37:33:- Czemu to zrobiłeś?|- Jakbym zrobił to celowo. 00:37:37:Biorą broń, stary. 00:37:40:Co robimy? 00:37:41:Uciekaj, uciekaj. 00:37:53:- Gdzie idziecie?|- Chcieliśmy pomóc. 00:37:56:Niech ktoś wezwie policję. 00:37:58:Trzeba to zgłosić. 00:38:14:No właśnie, podoba ci się bryczka? 00:38:18:Pierdol się! 00:38:18:Porzucili go wczoraj wieczorem. 00:38:20:Zarejestrowany na Razę Syeda. 00:38:24:Opis kierowcy i pasażera|pasuje do Lee i Patela. 00:38:30:Próbowaliśmy dorwać Syeda wczoraj,|ale już opuścił kraj. 00:38:36:Wiedzą, że jesteśmy coraz bliżej. 00:38:39:Dobra, zadzwonię.|W porządku. 00:38:46:Wyluzuj. 00:38:48:To nasz świadek. 00:39:00:Widziałeś zbiegów, taa? 00:39:01:Taa, było tak, jak mówiłem szeryfowi. 00:39:06:Skąd mam wiedzieć,|że mówisz prawdę? 00:39:08:Bo nie mam powodu,|żeby kłamać, człowieku. 00:39:10:Serio? 00:39:13:Przekonamy się. 00:39:16:Gdzie on idzie? 00:39:19:Co się dzieje? 00:39:26:Może powiesz mi,|co tak naprawdę się stało? 00:39:28:Czy to napój winogronowy?|Co, do chuja? 00:39:35:Dobra. 00:39:37:Co za ignorant. 00:39:39:- Serio?|- Tak. 00:39:43:To rasistowskie. 00:39:45:Pozwolisz mu na to? 00:39:48:Sprawdź, czy ma Kool-Aid. 00:39:50:Prawie koniec, świadku. 00:39:53:Na pewno nie chcesz mi czegoś powiedzieć? 00:39:54:Nie przestanę,|dopóki się nie złamiesz! 00:39:56:Powiedziałem... 00:39:58:To nie jest konieczne,|pan Biały mówi prawdę. 00:40:01:Skąd jesteś tego taki pewien, Beecher? 00:40:04:On nie ma kartoteki,|jest ortodontą. 00:40:10:Dobra, więc Beech... 00:40:11:Jak niby mamy znaleźć terrorystów? 00:40:15:W samochodzie była Nokia 7710.|Mamy wybrany numer. 00:40:19:W tej chwili satelity go namierzają. 00:40:22:Serio mówiłem o tym Kool-Aid. 00:40:25:Co się dzieje? Gdzie jesteście? 00:40:26:Stary, to długa historia. Jesteśmy|w Alabamie, jedziemy do Teksasu. 00:40:31:Co to za dźwięk? Znowu się zgrywasz?|Co robisz? 00:40:34:Odpoczywam. 00:40:36:Słuchaj, nie uwierzysz w to, tamtej|nocy wylądowałem na imprezce... 00:40:42:... bzyknąłem Cindy Kim. 00:40:43:Nie pierdol. 00:40:44:- Serio mówisz?|- Taa, stary. 00:40:46:Zrobiła mi nawet kupola. 00:40:47:Co to jest kupol? 00:40:49:Jak laska robi ci loda,|kiedy srasz na kiblu. 00:40:52:Serio? 00:40:54:Hej. 00:40:55:Co ty robisz? 00:40:57:Halo? Jesteś? 00:41:00:Już? 00:41:02:Tak, skończyłem. 00:41:03:Miałeś mnie zawołać by|skrzyżować strumień. Obiecałeś. 00:41:06:Przepraszam. 00:41:09:Rozmawiałeś przez komórkę, 00:41:11:kiedy rząd nas szuka? 00:41:13:Stary, to tylko Goldstein,|miałem powiedzieć mu coś ważnego. 00:41:17:Nie ma nic ważniejszego|niż dotarcie do Teksasu. 00:41:23:Rozumiesz to? 00:41:24:Szliśmy przez cały dzień, a nie|widzieliśmy nawet znaku drogowego. 00:41:28:Rozumiesz to? 00:41:30:- Mogę powiedzieć?|- Nie mogę. 00:41:33:Musisz być trochę bardziej optymistyczny. 00:41:38:Niby czemu? 00:41:41:Po pierwsze, popatrz na te piękne|krajobrazy Alabamy. 00:41:44:Takiego czegoś nie ma w New Jersey. 00:41:50:Patrz, mały jelonek. 00:41:54:Wow. 00:41:56:Stary. 00:42:00:Hej. 00:42:03:Ale słodki jelonek. Nie taki,|jak te jelenie-dupki w New Jersey. 00:42:06:Wiem, stary. 00:42:09:Alabama jest zajebista. 00:42:11:Lubi cię. 00:42:13:O mój Boże! 00:42:19:Przepraszam za to. 00:42:20:Strzelam do bizonów. 00:42:25:Co wy tutaj robicie|w eleganckich ciuchach? 00:42:28:Jesteśmy w drodze to Teksasu,|no i się zgubiliśmy. 00:42:31:Teksasu? 00:42:33:Daleko wam do Teksasu. 00:42:41:Urodzony w '04. 00:42:44:Właź tu! 00:42:49:Słońce zaraz zajdzie. 00:42:51:Potrzebujecie miejsca na noc?|Głodni jesteście? 00:42:54:Taa, jasne. 00:42:56:Macie ochotę na kiełbaskę? 00:42:58:Chodźcie. 00:43:01:Może nie powinniśmy? 00:43:04:Już jest martwy. 00:43:05:Potrzebujesz pomocy, stary? 00:43:07:Mój dziadek osiadł|na tej ziemi w 1902. 00:43:10:Bardzo ładnie, proszę pana. 00:43:12:Ale tu będzie do dupy. 00:43:19:Kochanie, wróciłem. 00:43:28:Tutaj jestem. 00:43:32:Mogłeś mi powiedzieć,|że przyprowadzisz gości. 00:43:36:Posprzątałabym trochę. 00:43:37:Chłopaki, to moja żona, Raylene. 00:43:39:Raylene, poznaj Harolda i Kumara. 00:43:42:Witam. 00:43:44:Nie mogę podać dłoni,|miałem na sobie głowę jelenia. 00:43:48:- Miło mi poznać.|- Miło mi poznać, chłopcy. 00:43:50:Poczujcie się jak u siebie w domu. 00:43:52:Dziękujemy. 00:43:53:Kochanie, coś jest nie tak z DSL.|Jak wchodzę na strony, 00:43:56:to wyskakuje "wyszukiwanie serwera". 00:43:58:Próbujesz się odłączyć|od bazy lotnictwa? 00:44:00:Tak zrobiłam, ale nie zadziałało. 00:44:02:A po co w ogóle wchodziłaś? 00:44:03:Chciałam kupić nam nowe,|przenośne radio satelitarne. 00:44:06:Po chuja ci satelitarne radio? 00:44:08:Nie przeklinaj przy gościach. 00:44:11:- Chłopaki.|- Nami się nie przejmuj. 00:44:13:Mamy to na codzień. 00:44:14:Za kogo się uważasz, że mnie bijesz? 00:44:15:A za co niby kupiłaś|torebkę od Prady? 00:44:17:Mówiłam, że chciałam Gucci. 00:44:19:Tamta była droższa! 00:44:21:Cóż, mąż Jan Sapperstein|taką kupił. 00:44:23:Znowu to samo. 00:44:25:Ja nie daję dupy|jak ten szczur. 00:44:28:Ciesz się tym co masz. 00:44:29:To co mam, to gówno|warty mąż! 00:44:32:Chcesz mnie wkurzyć? 00:44:33:- Tak!|- Po tym co ci kupiłem! 00:44:35:Widziałaś wyciąg z karty? 00:44:36:... kupiłeś?! Czy potrzebna nam|kolejna złota kulka? 00:44:39:- Rachunek długi na kilka kilometrów.|- Ty śmierdząca... 00:44:42:Pójdziemy sobie. 00:44:44:Nonsens. 00:44:45:Nie bądź śmieszny, jesteście gośćmi. 00:44:47:Musicie zostać na kolację. 00:44:50:Nie, naprawdę nie możemy,|musimy się zbierać. 00:44:52:Oczywiście, najpierw musimy się uwalić. 00:45:19:Jesteśmy blisko. 00:45:29:Dla mnie to nowość,|nigdy nie widziałem palącego farmera. 00:45:31:A widziałeś niepalącego farmera?|Nudny jak gówno. 00:45:35:To super. 00:45:37:Zawsze zakładałem,|że ludzie z południa... 00:45:42:To banda głupich wieśniaków? 00:45:45:Nie, nie, nie, nie to... 00:45:47:Rodzonego syna staramy się trzymać|w piwnicy, gdy mamy gości. 00:45:51:Nie chodziło mi o takie coś, ja... 00:46:05:Kurwa. 00:46:06:Znaleźli nas, znaleźli. 00:46:08:Tak mi przykro. 00:46:09:Macie, chłopcy, jakieś kłopoty? 00:46:11:Dobra, zabrzmi to zwariowanie, ale|byliśmy w samolocie do Amsterdamu, 00:46:15:wzięto nas za terrorystów,|zamknięto w Guantanamo Bay, 00:46:18:potem uciekliśmy do Ameryki|z grupą Kubańczyków, 00:46:20:teraz chcemy dostać się do Teksasu,|żeby pomógł nam koleś, 00:46:22:który ma poślubić jego byłą dziewczynę. 00:46:24:Była jeszcze impreza "bez dołu". 00:46:27:Dobra. 00:46:28:To super. 00:46:30:Rozumiem to. 00:46:31:Rozumiesz? 00:46:32:Jakby nas rząd nigdy nie wydymał. 00:46:35:Wiecie co?|Schowajcie się w piwnicy, 00:46:37:ja się tym zajmę. 00:46:38:Dziękuję, dziękuję wam obojgu. 00:46:53:To wcale nie straszne. 00:46:58:Co to, do cholery, ma być? 00:47:01:Leziesz do tej strasznej muzyczki? 00:47:05:Ta piosenka rządzi, stary. 00:47:22:Hej, stary, tu jest zapalniczka|z wizerunkiem klauna. 00:47:25:Jezu Chryste, jebane monstrum! 00:47:40:Nie masz przy sobie|batonika Baby Ruth, co? 00:47:43:Nie. 00:47:44:- Po co ci Baby Ruth?|- Chunk udobruchał Slotha. 00:47:49:To coś wygląda jak Sloth? 00:47:51:Widziałem tylko rękę tego stworzenia. 00:47:53:Ręka wygląda jak Sloth. 00:47:56:Jebana ręka tego monstrum|wyglądała jak potwora z szafy! 00:47:59:Cholera. 00:48:02:Choćby niewiadomo co,|nie pozwól stworzeniu odczuć, 00:48:04:że jest brzydkie.|Ostatnią rzeczą, jakiej byś chciał, 00:48:06:to krytykowanie go tak,|że poczuje się inne, 00:48:08:tylko dlatego, że urodziło się|z potwornymi deformacjami. 00:48:21:Nie martwcie się, pozbyłem się ich,|to byli tylko moi sąsiedzi. 00:48:25:- Coś jest w twojej piwnicy!|- To coś, stary! 00:48:27:Masz na myśli Cyrusa. 00:48:29:- Cyrus.|- Nazwałeś to? 00:48:30:Nasz syn, pewnie go obudziliście,|powinien spać. 00:48:33:Przepraszam. 00:48:34:Myślałem, że żartujecie mówiąc,|że wasz rodzony syn jest w piwnicy. 00:48:38:To nie był żart. 00:48:40:Ja i Raylene jesteśmy rodzeństwem. 00:48:42:No i zrobiliśmy to. 00:48:43:Nie znaczy to, że mamy być osądzani. 00:48:46:Pewnie jesteś bardzo zmęczeni,|po tym co przeszliście. 00:48:48:Chodźcie ze mną,|pokażę wam wasze łóżka. 00:48:50:Lepiej wracaj do snu, chłopcze. 00:48:52:Nie każ mi tam schodzić|i skopać ci dupsko. 00:48:58:Miłość bywa bolesna. 00:49:19:Nie wiem, co sobie myślałam,|spotykając się z Coltonem. 00:49:22:On jest szmaciarzem,|co sobie myślałaś? 00:49:26:To były męki, udawanie,|że jego malutki penis mnie zadowala. 00:49:29:Pewnie tak. 00:49:31:Założę się, że tęskniłaś też|za Grzmotnym Kutasem? 00:49:35:Taa. 00:49:37:Tęskniłaś za nim? 00:49:38:Jak bardzo? 00:49:39:Bardzo. 00:49:40:Na pewno. 00:49:45:Mam taką fantazję. 00:49:48:Jaką? 00:49:49:Pomyślałem, że fajnie będzie,|jak zaprosimy jeszcze kogoś do łóżka. 00:49:54:Kogo? 00:49:56:Hej, kotku. 00:50:04:Taa? 00:50:06:Ostra jest, nie? 00:50:08:Zróbmy to. 00:50:40:Lubisz tak? 00:51:28:Stary... 00:51:30:... miałem właśnie najbardziej|pojebany koszmar. 00:51:35:Stary, ja miałem naprawdę ostry sen,|wracaj do spania. 00:52:11:Czemu musimy odejść?|Dzidzia "Goonies" była całkiem urocza. 00:52:14:Mam to gdzieś,|chciała mnie upierdolić. 00:52:17:Jezu, zawsze gdy nasza dwójka|chce gdzieś się dostać, 00:52:19:to kończy się to jebaną katastrofą,|jebaną katastrofą! 00:52:21:Jezu, stary,|naprawdę tego potrzebujesz. 00:52:23:Stary, nie chcę jebanego bucha! 00:52:26:To twój sposób na wszystko. 00:52:28:Pomyśl o tym. 00:52:29:Powinniśmy być już u Coltona. 00:52:31:Spoko, mamy jeszcze dwa dni|na zjebanie wesela. 00:52:34:Co? 00:52:40:Więc o to w tym chodzi? 00:52:42:Chcesz zjebać wesele. 00:52:44:To nie jest, kurwa, śmieszne, Kumar. 00:52:46:To nie jest, kurwa, śmieszne!|. . :: DVDTreasure. eu zaprasza na film ::. . 00:52:48:W tym punkcie,|tylko Colton może nam pomóc. 00:52:50:Nie wierzę, nie wierzę, 00:52:52:że chcesz to zjebać. 00:52:53:Po prostu nie cierpię tego|jebanego dupka. 00:52:55:Taa? Ja go teraz lubię|bardziej niż ciebie. 00:52:58:- Serio?|- Taa. 00:52:59:Wiesz, co mi załatwił? 00:53:00:Pracę.|A wiesz, co ty mi załatwiłeś? 00:53:03:Wtrącenie do Guantanamo Bay. 00:53:06:Praca jest do dupy. 00:53:07:Przyznaj, jesteś zazdrosny, bo Vanessa|znalazła kogoś lepszego od ciebie. 00:53:10:Co to ma, kurwa, znaczyć? 00:53:12:Lepszy niż ty! 00:53:13:Niech pomyślę. 00:53:15:Potencjalny przyszły prezydent|czy bezrobotny ćpun? 00:53:18:Ciężka sprawa. 00:53:21:Przynajmniej Vanessa nie jest|posuwana przez bandę Europejczyków. 00:53:26:Co? 00:53:26:Myślisz, że Maria czeka,|żeby cnotę stracić z tobą? 00:53:29:Pewnie teraz przed jej gardłem|dyndają dwa nieobrzezane kutasy. 00:53:32:Wiesz, co z nimi zrobi? 00:53:33:Przepchnie przez migdałki. 00:53:40:Kutas. 00:53:45:To moja czapka. 00:53:46:A to była moja czapka, brachu. 00:53:54:Nie waż się tak gadać|o moim aniele. 00:53:59:Co to? 00:54:01:Wstawaj. 00:54:02:- Wstawaj!|- Pierdol się! 00:54:14:Cholera... 00:54:19:Czy to ognisko KKK? 00:54:22:Taa. 00:54:25:Chyba tak. 00:54:27:Może powinniśmy stąd wypierdalać? 00:54:30:Taa, stary. 00:54:32:Zróbmy tak. 00:54:37:Kiedyś w końcu nie wytrzymam|tego show Becker'a. 00:54:40:Znasz to? 00:54:41:Tak to z Jew, Ted Danson. 00:54:45:Ten blondas przyprawia|mnie o mdłości. 00:54:48:Jest całkiem zabawny. 00:54:50:Naprawdę? Tak uważasz? 00:54:52:Nie twierdzę, że go lubię... 00:54:55:ale jest całkiem ok. 00:54:58:Chwileczkę. 00:55:00:Muszę odcedzić kartofle. 00:55:20:Coś ci powiem, Travis... 00:55:22:kiedy przychodzi to uczucie... 00:55:25:Wolałbym się odlać i wyrzucić|to całe gówno. 00:55:30:Ja lubie pod drzewem. 00:55:32:Tak, słyszałem. 00:55:35:Kenny, dawaj.|Pośpiesz się kurwa. 00:55:38:Kenny, pośpiesz się, do chuja.|. . :: DVDTreasure. eu zaprasza na film ::. . 00:55:39:Ty mi kazałeś wypić trzecie piwo. 00:55:43:Wyluzuj, lamusie. 00:55:45:Ohyda, olałeś mnie,|ty rasistowski chujku! 00:55:50:Co, do diaska? 00:55:57:Co to było? 00:56:01:Przejebane. 00:56:03:Mamy przejebane. 00:56:04:Kenny, Travis. 00:56:07:Co żeście robili? 00:56:10:Wzięliście beczkę?|Bierzcie ją i dawajcie tu. 00:56:32:Stary, nie przypuszczałem,|że to powiem, nawet za milion lat, 00:56:33:ale Klan naprawdę wie, jak się bawić.|Musisz spróbować tych dogów. 00:56:37:Serio? 00:56:37:Klan wie, jak się bawić? 00:56:41:Stary, spadajmy stąd. 00:56:44:Chodźcie tu, usiądźcie wokół ogniska. 00:56:48:- Co robimy?|- Siadamy. 00:56:50:Dzięki za pianki i herbatniki. 00:56:53:Najlepsze ognisko od dawna. 00:56:58:Chcę, żeby każdy z was powiedział|mi, co zrobił w tym tygodniu. 00:57:07:Zrzuciłem frajera schądząc|schodami w dół... 00:57:09:w Wal-Mart jednego dnia. 00:57:12:Koleś padł na butelki|z winem. 00:57:15:Kazali mu za nie|zapłacić! 00:57:20:Dobra, spokój. 00:57:21:Biała siła żądzi. 00:57:25:Dajcie im to na|co zasługują. 00:57:27:Hebe! 00:57:31:Ja odpadam. Następny. 00:57:33:Lepiej niech to będzie dobre. 00:57:39:No dalej, stary, powiedz coś. 00:57:44:Wiecie co? 00:57:48:Walnąłem Hindusa w jajca. 00:57:53:Hindusi wracać do Afryki! 00:57:55:Chcecie usłyszeć coś|naprawdę pojebanego? 00:57:59:Wziąłem szczoteczkę Koreańczyka|i wycierałem ją swojego kutasa. 00:58:04:Zrobiłeś to? 00:58:05:To cholernie ohydne, 00:58:07:ale podoba mi się! 00:58:10:Uwielbiam być białym! 00:58:15:Patrzcie, kogo tu mamy, bracia. 00:58:20:Meksykanie! 00:58:30:Dalej, chłopaki, gońmy ich|do samej granicy! 00:58:38:Cholera! 00:58:40:Powinniśmy ugasić czy co? 00:58:45:- Są jeszcze za nami?|- Chyba nie. 00:58:48:Ten Klan jest kurewsko wolny. 00:58:52:Zatrzymamy ten samochód. 00:58:55:Pomocy! 00:59:00:Dziękuję. 00:59:04:Dzięki, że się zatrzymałeś. 00:59:06:Nie ma sprawy. 00:59:09:Neil?! 00:59:11:Gary i Kumar! 00:59:15:- Harold.|- Sorry, zapomniałem. 00:59:19:Co tutaj robisz, człowieku? 00:59:21:Tutaj zaprowadził mnie Bóg. 00:59:23:A wy co tutaj robicie? 00:59:25:Właściwie chcemy dostać się do Teksasu. 00:59:27:Ja tam właśnie jadę! 00:59:30:Ale jaja. 00:59:32:Spadajmy stąd. 00:59:35:Grzybka? 00:59:36:Nie, dziękujemy. 00:59:40:Jak chcecie. 00:59:45:Panowie, odpalajcie silniki. 00:59:48:To będzie wykurwista jazda. 00:59:57:Znaleźliśmy ich telefon. 01:00:00:Lee i Patel dzwonili do was. 01:00:05:Mówcie wszystko,|co wiecie o terrorystycznym spisku. 01:00:07:Terrorystycznym spisku? 01:00:09:Harold i Kumar? 01:00:12:To śmieszne. 01:00:13:Dobra, dobra. 01:00:15:Panie Rosenberg,|panie Goldstein. 01:00:22:Zrobimy to po waszemu. 01:00:28:Co to jest? 01:00:30:Co my tu mamy? 01:00:58:Jakieś 7 dolarów? 01:01:00:Nie obrażajcie nas. 01:01:01:Nie wiem co tu się dzieje. Nic nie|powiem, powołuję się na "5. poprawkę", 01:01:04:- dopóki nie porozmawiam.|- Na 5. poprawkę? 01:01:09:- Beecher, przynieś kopię "Karty Praw".|- "Karty Praw", czemu? 01:01:12:Zrób to! 01:01:19:- Piąta, tak?|- Piąta. 01:01:26:Chcecie wiedzieć,|co myślę o Piątej poprawce? 01:01:37:Proszę... 01:01:45:To właśnie myślę o 5. poprawce. 01:01:51:Czemu twój tyłek jest taki brudny?|Nie podcierasz się? 01:01:53:Nie zadawaj pytań,|jeśli nie chcesz znać odpowiedzi. 01:01:57:Co masz? 01:01:58:FBI już podsłuchiwało telefon|pana Goldsteina. 01:02:01:Mamy, co nam trzeba. 01:02:03:Chwileczkę, podsłuchiwali mój telefon? 01:02:05:- Chcesz posłuchać taśmy?|- Nie. 01:02:07:Mam dość słuchania tego wieśniaka. 01:02:09:Co tam ciekawego? 01:02:10:Lee i Patel w tej chwili|zmierzają do Teksasu. 01:02:14:Wiedziałem. 01:02:15:Przygotować plan,|te chujki idą na dno. 01:02:26:Możesz skupić się na prowadzeniu?|Skup się na drodze. 01:02:30:Zjadłeś kilkadziesiąt grzybków. 01:02:33:Stary, w wieku 14 lat|robiłem Appendektomie. 01:02:36:Chyba mogę pozwolić|sobie na kilka grzybków. 01:02:39:To nie był tylko serial? 01:02:43:Widzieliście tego jednorożca? 01:02:46:Jego róg był taki błyszczący. 01:02:50:Więc, czemu jedziecie do Teksasu? 01:02:53:Powiedzmy, że moja była wychodzi za mąż. 01:02:58:Ta, która uciekła? 01:03:00:Taa. 01:03:02:Chyba powinieneś się napić. 01:03:05:Droga, Neil, proszę,|możesz skupić się... 01:03:08:- Wyluzuj.|- Ale... 01:03:10:To dobry kierowca, przestań. 01:03:12:Dzięki, stary. 01:03:13:Zdrówko. 01:03:15:Neil, ty pijesz. 01:03:24:Też mam historię utraconej miłości. 01:03:26:Serio? 01:03:28:Złamałem jej serce w "Klarze". 01:03:30:Tak, pewnie. 01:03:32:Nigdy jej nie zapomnę,|nazywała się Tashonda. 01:03:35:Zastępowała Whoopie Goldberg. 01:03:37:Jej skóra była tak gładka,|usta takie słodkie. 01:03:42:Miała takie... 01:03:44:malutkie sutki,|niczym cukierki Hershey. 01:03:48:Chciałeś je ssać całą noc. 01:03:51:Tak czy siak,|podczas ostatniego dnia zdjęć 01:03:54:powiedziałem jej, 01:03:56:"T - ptaszku... " 01:03:59:"... musimy się rozstać. " 01:04:01:Czemu to zrobiłeś? 01:04:03:Nie mogłem podjąć się|takiej odpowiedzialności. 01:04:08:Wielka pomyłka. 01:04:10:Dlaczego?|Znaczy jak Wielki Ptak odszedł... 01:04:13:nie mogłeś kochać się|z kimś innym? 01:04:15:Wyrażę się jasno. 01:04:16:Na świecie nie ma nic... 01:04:18:co kochałbym bardziej,|od nowej cipki. 01:04:21:- Jasne.|- Niczego. 01:04:22:Co znaczy P. H. w N. P. H. ? 01:04:26:Patrick Harris. 01:04:27:Nie. Ręczny. 01:04:30:Chodzi o to, chłopaki, 01:04:32:pomimo że uwielbiałem bzykać|pierwsze lepsze, ostre towarki, 01:04:37:nie było dnia, żebym|nie pomyślał o Tashondzie. 01:04:43:Za każdym razem jak widzę woreczek|cukierków Hershey, 01:04:46:moje jajca robią się takie mokre. 01:04:53:Tashonda, twoje zdrowie. 01:04:56:Mam nadzieję,|że nie usunęłaś ciąży. 01:05:33:Cześć, kochanie, co tam? 01:05:36:Znalazłem coś w twojej torebce. 01:05:39:Czemu grzebałeś w mojej torebce? 01:05:40:Czemu miałaś tam jointa, wiedząc,|że to może skreślić moją karierę. 01:05:45:Przepraszam. 01:05:46:Przez te plany weselne|byłam trochę zestresowana. 01:05:50:To pomaga mi się rozluźnić. 01:05:52:Marihuana jest nielegalna, Vanessa. 01:05:56:- Myślałem, że ten epizod masz za sobą.|- Bo mam. 01:05:59:Dobrze. 01:06:01:Tylko tyle chciałem usłyszeć. 01:06:06:Hej, kochanie. 01:06:08:Słuchaj. 01:06:09:Wiem, że panuje gorączka weselna. 01:06:12:Wiesz, żeby się odstresować,|zrób to, co ja. 01:06:16:Wciągaj nosem Zoloft. 01:06:25:Co, do chuja! 01:06:28:Cholera. 01:06:29:Stary, ustawili jebaną blokadę! 01:06:31:Znajdą nas. 01:06:33:O czym wy gadacie? 01:06:34:Nie wiem, jak to inaczej powiedzieć.|Jesteśmy zbiegami. 01:06:37:Zajebiście. 01:06:40:Dobra, musimy znaleźć sposób,|żeby się z tego wyplątać. 01:06:43:Proszę, jakbym wcześniej|nie szmuglował zbiegów. 01:06:47:Macie, schowajcie się pod to.|Przepraszam, trochę się klei. 01:07:05:Co, do chuj... ?! 01:07:06:Kiedy miałeś zamiar mi to pokazać? 01:07:15:Przepraszam. 01:07:18:Posterunkowy! 01:07:20:Zatrzymaj ten samochód. 01:07:36:Neil Patrick Harris. 01:07:41:Jo. 01:07:44:To dla mnie zaszczyt|spotkać pana. 01:07:48:Taa, wyobrażam sobie. 01:07:53:Na pewno pan to ciągle słyszy, 01:07:56:ale pana rola w Żołnierzach Kosmosu|całkowicie odmieniła moje życie. 01:08:02:Serio? 01:08:03:Jak? 01:08:06:Nikt nie myślał, że wojna|pomiędzy robalami a Klendathu 01:08:08:może być zwyciężona,|ale ty pokazałeś, 01:08:11:że można skopać im dupska. 01:08:15:Wszyscy myślą, że wojna przeciwko|terrorystom nie może być wygrana. 01:08:21:Dlatego wstąpiłem|do Departamentu Ochrony Państwa. 01:08:24:Dwa słowa: 01:08:25:Żołnierze... 01:08:27:... jebanego kosmosu. 01:08:28:Jeśli chcesz poznać sekret bytu,|to pójdziesz z nami. 01:08:34:Proszę, muszę się zbierać. 01:08:36:Oczywiście, przepraszam,|że zawracałem głowę. Proszę jechać. 01:08:43:Pa. 01:08:45:Kocham cię. 01:08:50:Też pana kocham, panie Harris. 01:08:53:Co do... ? 01:09:02:Ja jebię, to było zajebiste. 01:09:05:Spróbuj takiej rozmowy na grzybkach. 01:09:07:Zasłużyłem na Oskara|za ten występ. 01:09:09:Zasłużyłeś. 01:09:09:Zrobimy mały objazd, dobra? 01:09:12:Nie, Neil, już prawie jesteśmy. 01:09:13:Żadnych "ale"! 01:09:16:Jadę do burdelu,|i będę miał swoje jebanko! 01:09:19:Jeśli wy nie chcecie zamoczyć kutasów,|luz, mnie to nie przeszkadza. 01:09:25:Co zrobić z kutasem? 01:09:47:Cipeczki, wróciłem! 01:09:51:Halo? 01:09:53:Proszę, proszę. 01:09:55:Myślałam, że nie pokażesz się tu więcej. 01:09:58:Co jest, Sally? Myślałem,|że jestem najlepszym klientem. 01:10:02:Zapomniałeś, co stało się ostatnim razem? 01:10:05:Przez ciebie|moja najlepsza dziewczyna odeszła. 01:10:08:Dobrze zapłaciłem. 01:10:12:Poza tym przyprowadziłem nowych klientów. 01:10:15:Nowych klientów? 01:10:18:Nie, dziękujemy. 01:10:20:Sally, ustaw szereg. 01:10:26:Zbiórka, dziewuchy. 01:10:28:Długi róg się zbliża. 01:10:35:Większe, większe, większe... 01:10:38:Witam. 01:10:41:- Jak się panna nazywa?|- Cycas Hemingway. 01:10:45:Jak sobie z tym radzisz? 01:10:46:Mam ogromne cycki. 01:10:48:A moja ulubiona książka|"ruchoma pięść". 01:10:50:To chyba ma sens. 01:10:53:Mam nadzieję,|że jesteś na mnie gotowa, Cycas. 01:10:54:Bo zasieje postrachem|moim wielkim kutachem. 01:10:56:Ty zalejesz mnie miłości falą|swoją gigantyczną szparą. 01:10:58:Będzie magicznie. 01:11:00:Dziwki na mój koszt, chłopaki. 01:11:02:Dzięki, Neil, ale... 01:11:04:Walić to, Roldy,|nie wiem jak ty, 01:11:06:ale nie obrażając innych pań,|zabieram was dwie. 01:11:10:Kumar. 01:11:12:Roldy, odpadasz bracie. 01:11:15:Musimy wrócić na drogę. 01:11:17:Musimy... 01:11:22:Wiesz, że powinniśmy też... 01:11:25:w pokoju, jakieś gazety czy film. 01:11:30:A jeśli potrzebujesz czegoś|do samozadowolenia... 01:11:33:to mamy coś... 01:11:37:z urządzeń elektrycznych. 01:11:43:Może kawy? 01:11:45:Może położysz się na łóżku? 01:11:49:Powiedz, co mamy zrobić. 01:12:00:Może zdejmiecie ciuszki|i zaczniecie się całować? 01:12:03:- Już to robiłyśmy.|- Możemy to zrobić. 01:13:20:Wiecie, co mnie wkurza najbardziej? 01:13:22:Nie przeprosił mnie nawet raz|za wplątanie w te kłopoty. 01:13:26:Powinienem być z moją Marią|w Amsterdamie. 01:13:32:Ale spoko,|on nie umie przepraszać. 01:13:34:Jak myślisz, dlaczego? 01:13:35:Bo zawsze chodzi o niego.|O to, czego on chce. 01:13:44:Jeśli on nie może być dobrym|przyjacielem, to ja też nim nie będę. 01:13:47:- Koniec.|- Nie mów tak. 01:13:49:Ciężko znaleźć dobrego przyjaciela. 01:13:53:Ale jeśli byłby przyjacielem,|wiedziałby, jak przeprosić. 01:13:57:Dzięki, Agnes. 01:14:01:Trafiłaś w sedno. 01:14:02:Nawet teraz, po całym tym gównie. 01:14:06:Tym, co przeszliśmy|przez tych kilka dni... 01:14:11:... on ma ubaw jak nigdy|uprawiając seks. 01:14:17:Nie powinienem był jej zostawiać. 01:14:20:Nie wiem, co ja sobie myślałem. 01:14:24:Tak bardzo ją kochałem. 01:14:27:Była moim kotkiem. 01:14:31:Nie jestem z nią już od dawna. 01:14:35:Znajdziesz kogoś innego. 01:14:36:Nie znajdę. Kocham Vanessę. 01:14:39:Kiedyś znowu odnajdziesz miłość. 01:14:41:Tak, znajdziesz. 01:14:44:A wy? 01:14:47:Nie, my jesteśmy dziwkami. 01:14:49:Pamiętasz? 01:14:58:Cała jesteś? 01:15:00:Co, do cholery, się tu dzieje? 01:15:02:Ten pojeb mnie oznaczył. 01:15:05:Przestań. 01:15:06:- Ostrzegałam cię, Neil.|- Dawaj! 01:15:10:Ustrzelę mu kutasa. 01:15:13:Co ty robisz? 01:15:18:- A co z Neilem?|- Jebać go, właśnie nas wyruchał! 01:15:23:Dawaj, dawaj! 01:15:31:Stój, stój! 01:15:33:- Nie możemy zostawić Neila!|- Czemu? 01:15:35:Kradniemy jego samochód,|nie możemy go tam tak zostawić! 01:15:37:On ukradł twój samochód tydzień temu! 01:15:40:Co to? 01:15:43:Szybko, szybko! 01:15:49:To nie jest śmieszne. 01:16:01:Neil nie żyje! 01:16:15:Świt nowego dnia. 01:16:20:Szkoda, że nie ma z nami Neila,|żeby mógł go zobaczyć. 01:16:22:Stary, prosiłem cię,|przestań to powtarzać! 01:16:28:Odszedł. 01:16:30:Może ma tu jakieś namiary na rodzinę. 01:16:34:Stary, ja nie dzwonię|do rodziców Neila. 01:16:37:Co jest w torbie? 01:16:39:- O kurwa!|- Straszna maska. 01:16:42:Słoik z włosami w środku. 01:16:49:Jakieś 12 puszek gazu łzawiącego. 01:16:53:- Patrz, stary!|- Cholera. 01:16:56:Cholera, dotarliśmy. 01:17:05:Colton tu dorastał? 01:17:07:Czujesz to?|Pachnie szmaciarzem. 01:17:16:Nie. 01:17:17:Zostaniesz w tym samochodzie,|ja pójdę do środka 01:17:20:i jeśli będziemy mieli szczęście,|Colton nam pomoże. 01:17:22:- A mogę... ?|- Nie! 01:17:24:Ujmę to inaczej. 01:17:26:Jeśli wysiądziesz z tego samochodu,|to będzie koniec naszej przyjaźni. 01:17:30:- Roldy, ja tylko...|- Kumar! 01:17:32:Otwórz drzwi, a upierdolę ci jajca! 01:17:35:Jezu, dobra. 01:17:41:- Jajca.|- Idź! 01:17:54:Witam, jest może Colton? 01:18:41:Cholera jasna! 01:18:42:Vanessa?|Jesteś cała? 01:18:45:Kumar? Co tu robisz? 01:18:47:Pomogę ci. 01:18:52:Myślałam, że lecisz do Amsterdamu. 01:18:54:Taa, ja też. 01:18:55:Nie wypaliło. 01:18:59:- Boli, jak dotykam?|- Tak. 01:19:01:- Boli?|- Tak. 01:19:03:Jeszcze tego brakowało.|Przed samym weselem. 01:19:07:Dasz radę pokręcić? 01:19:10:Tak jak myślałem,|lekkie zbicie. 01:19:13:Lekki masaż, trochę lodu,|a wszystko będzie w porządku. 01:19:17:Powiesz mi, czemu tu jesteś? 01:19:19:Roldy i ja wplątaliśmy się w kłopoty.|Pomyśleliśmy, że Colton nam pomoże. 01:19:26:Ciągle pakujesz się w kłopoty? 01:19:28:Trochę. 01:19:29:Pamiętasz, jak włamałeś się|do laboratorium? 01:19:32:Ukradłeś tę małpę|i wsadziłeś ją do magazynu. 01:19:35:Po pierwsze, to był pomysł Goldsteina. 01:19:37:Po drugie, jeśli bym wiedział, że małpa|ma ADIS, to bym tego nie zrobił. 01:19:40:A co z tobą? 01:19:41:Wsadziłaś te ohydne, zużyte tampony|do torebki prof. Konop, pamiętasz? 01:19:45:Przestań, była suką.|Dobrze o tym wiesz. 01:19:51:Co się tu dzieje? 01:19:55:Upadła, złamała obcas... 01:19:57:Taa, skręciłam kostkę. 01:19:59:Kumar zrobił oględziny. 01:20:01:Czemu nie jesteś w samochodzie, Kumar? 01:20:02:- Słyszałem, jak krzyczała.|- Mówiłem, żebyś został. 01:20:05:Spoko. 01:20:07:Nie martw się. 01:20:08:Słuchaj, Roldy wprowadził mnie|w całą sytuację. 01:20:11:Nie martw się. Dopilnuję,|aby tata wszystkim się zajął. 01:20:15:Dzięki, stary. 01:20:16:W międzyczasie,|ty udasz się do lekarza. 01:20:19:Ramon! 01:20:22:Zaprowadź Vanessę|do dr Harrisa, natychmiast. 01:20:27:Na razie, Vanessa.|Wracaj do zdrowia. 01:20:31:Pa. 01:20:36:Chłopaki. 01:20:39:Dobra. 01:20:42:Dobra, chłopaki,|samolot zatankowany. 01:20:44:Lada chwila będziecie w domu. 01:20:46:Wypas. 01:20:53:Hej, Colton, nie wierzę, że to robisz|w noc przed swoim ślubem. 01:20:57:Naprawdę to doceniam, dzięki. 01:20:59:Nie ma sprawy. Chcę dopilnować,|żeby wszystko się wyjaśniło. 01:21:04:Wszystkie te samoloty są twoje? 01:21:07:Nie, Roldy. Oczywiście, że tak. 01:21:12:Ten koleś jest zabawny,|zabawny jesteś. 01:21:14:Colton, człowieku. 01:21:15:Coś jest z tobą nie tak,|nie jesteś szmaciarzem. 01:21:21:Wiesz, o co mi chodzi.|Dobry z ciebie koleś. 01:21:23:Cieszę się szczęściem twoim i Vanessy. 01:21:28:To miło z twojej strony,|doceniam to. 01:21:31:Nie mogę się doczekać,|aż wrócimy. 01:21:36:Wrócicie. 01:21:38:Tym razem nie uciekniecie. 01:21:41:Już! 01:21:50:Jesteś szmaciarzem,|ty jebany szmaciarzu! 01:21:52:Pierdol się! 01:21:53:Taa, ostatnie, czego mi trzeba,|to żebyście rozwalili mi wesele. 01:21:57:- Ty to zrobiłeś?|- Oczywiście, że on. 01:21:59:Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi,|jak mogłeś mnie tak zdradzić? 01:22:02:No co ty, Roldy, ty i ja? 01:22:04:Dawałeś mi ściągać|na zaawansowanej rachunkowości. 01:22:06:Inaczej miałbym cię w dupie. 01:22:09:Jak wyjdę to ci najebię! 01:22:12:Ale się boję. 01:22:13:Dobrze. 01:22:14:Nie jesteś jednym z tych Kung-Fu|Azjatów, jesteś pierdolona cipa! 01:22:18:Pierdol się! 01:22:20:Pilnuj się, suko! 01:22:26:Zajebisty jestem. 01:22:33:Chyba wybraliście złą stronę. 01:22:36:Gdzie teraz jest wasz Koran? 01:22:39:Nie jesteśmy muzułmanami,|ty idioto. 01:22:41:Nawet jeśli,|to nie czyni nas to terrorystami. 01:22:45:Mówię do ciebie, wracaj tu! 01:22:57:Wracamy. 01:22:59:Teraz widzisz,|dlaczego nienawidzę Coltona? 01:23:01:Teraz widzisz,|dlaczego nienawidzę ciebie? 01:23:05:Prosiłem cię wyraźnie,|żebyś został w samochodzie. 01:23:07:Powiedziałem ci,|że nasza przyjaźń od tego zależy. 01:23:10:- Vanessa upadła...|- Nie chcę tego słuchać. 01:23:12:Nie chcę słuchać wymówek! 01:23:16:Nie chcę tego słyszeć. 01:23:23:Przepraszam. 01:23:26:Dobra? 01:23:28:Popatrz na to. 01:23:30:Spierdoliłem, dobra? 01:23:33:Spierdoliłem, zawsze spierdalam,|jestem spierdolony. 01:23:37:Tak myślisz? 01:23:39:Harold... 01:23:41:... jesteś moim najlepszym przyjacielem. 01:23:44:Jesteś dla mnie wszystkim,|kocham cię. 01:23:47:Pedały. 01:23:47:Obiecuję ci, jak wykombinujemy,|jak się stąd wydostać, 01:23:49:to zmienię się, dobra?|Nie będzie tylko Kumar. 01:23:53:Będzie Kumar i Harold. 01:23:58:Harold i Kumar. 01:24:02:To pierwsze jest lepsze. 01:24:03:Dobra, Harold i Kumar. 01:24:06:Harold i Kumar. 01:24:14:To nie jest tylko twoja wina. 01:24:17:Tak, jest. 01:24:18:Zabrałem zielsko do samolotu. 01:24:20:Masz zielsko? 01:24:21:Nie, do innego samolotu. 01:24:27:Chciałbym, żeby Neil Patrick Harris|wciąż żył. Ten debil go uwielbia. 01:24:30:Na pewno by go przekonał,|żeby nas wypuścił. 01:24:34:Właśnie podsunąłeś mi pomyśl, stary. 01:24:37:- Co?|- Zajmę się tym. 01:24:42:Właściwie, to mamy trochę zielska. 01:24:44:Macie? 01:24:45:Serio? 01:24:47:Zobacz w moich spodniach. 01:24:48:Teraz chcesz palić? 01:24:51:Harold, to na pewno nie jest czas na palenie. 01:25:17:Zabrałeś gaz Neila? 01:25:19:Miał dużo gratów.|Pomyślałem, że się przydadzą. 01:25:26:Derek, masz trochę wo... 01:25:29:Co, do chuja! 01:25:32:Ręce do góry! 01:25:33:Proszę, nie strzelaj! 01:25:37:Prędzej w piekle nastanie zima,|niż pozwolę wam porwać ten samolot. 01:25:45:Beecher, co ty robisz? 01:25:47:Po czyjej jesteś stronie?!|Kazałem zostać ci w kabinie! 01:25:49:Wystarczy, chujcu! 01:25:51:Mam dość twojego pierdolenia! 01:25:52:Myślisz, że jeśli jestem mądry,|to możesz mnie traktować jak kujona! 01:25:57:To oczywiste, że dzieciaki są niewinne,|ale jesteś za głupi, by zrozumieć! 01:26:02:Wiesz, przez ludzi jak ty,|świat myśli, że Amerykanie są głupi! 01:26:06:Nie jesteśmy głupi! 01:26:07:Nie zniosę już tego gówna! 01:26:13:W porządku, chłopaki.|Już koniec. 01:26:17:Wszystko będzie dobrz... 01:26:31:Kurwa! 01:26:33:Nie chcę umierać! 01:26:35:- Kumar!|- Co? 01:26:37:Mam spadochron. 01:26:39:Dawaj tutaj. 01:26:40:Jak, kurwa, niby mam to zrobić?! 01:26:43:Płyń! 01:26:52:Cholera!|To działa! 01:27:03:Kocham cię! 01:27:09:O cholera! 01:27:13:Nie martw się nim,|mam pomysł. 01:27:15:- Jaki?|- Trzymaj się. 01:27:23:Pierdolcie się! 01:27:29:Stary, to było kurewsko ekstremalne! 01:27:33:Było. 01:27:38:- Kumar?|- Yeah. 01:27:42:Nasze członki się stykają? 01:27:45:Chyba tak. 01:27:47:- Tak.|- Tylko sprawdzałem. 01:27:51:Możesz zmienić tor lotu?|Zbliżamy się do domu. 01:27:55:Nie mam pojęcia, co robię. 01:28:09:Pociąłem sobie kutasa,|pociąłem sobie kutasa. 01:28:22:- Nic ci nie jest?|- Tak mi się wydaje. 01:28:23:Musimy stąd spadać, zanim ludzie,|którzy tu mieszkają, nas znajdą. 01:28:26:Wiem. 01:28:38:- Nie.|- Cholera jasna. 01:28:40:Co, do cholery,|robicie w moim gabinecie?! 01:28:44:Lepiej zacznijcie gadać! 01:28:46:George, spóźnimy się na to wesele! 01:28:49:Cholera, to Train,|cicho i dawajcie za mną. 01:28:53:Ten koleś mnie przeraża,|idziemy do domku gościnnego. 01:29:19:To jest wypasiony pokój. 01:29:23:Tutaj uciekam od pracy. 01:29:25:- Tutaj?|- Tak jest. 01:29:29:Więc kim, do diaska, jesteście? 01:29:32:Ja nazywam się Harold Lee,|a to jest Kumar Patel. 01:29:36:No na pewno. 01:29:39:Lecieliśmy spadochronem, tak jakby|wylądowaliśmy na pańskim ranczu. 01:29:42:Stary, to jest zielsko. 01:29:44:Towar z Alabamy, najlepszy. 01:29:48:Sam pan się upala,|a potem zamyka innych za palenie? 01:29:51:To hipokryzja. 01:29:54:Pozwól, że cię o coś zapytam, Kumar. 01:29:56:Lubisz robić robótki ręczne? 01:29:58:Nie, proszę pana. 01:29:58:- A lubisz, jak tobie robią?|- Taa. 01:30:01:To czyni ciebie także hipokrytowcem,|więc zamknij ryło! 01:30:06:Pal moje zielsko. 01:30:25:Hej, kochana. 01:30:26:Co tu robisz?|To przynosi pecha! 01:30:29:Ceremonia zaczyna się za godzinę. 01:30:31:Chciałem, żebyś wiedziała, załatwiłem|dodatkową skrzynkę Coolers, 01:30:34:na wypadek, gdyby przyszedł|prezydent. To jego ulubione piwo. 01:30:36:Myślisz, że to wystarczy? 01:30:38:Nie wiem, chyba tak. 01:30:40:Kogo to obchodzi? 01:30:42:Dasz radę wszystko załatwić|z Haroldem i Kumarem? 01:30:46:Nie martw się, moja droga,|zająłem się nimi. 01:30:58:Myśleli, że jesteście terroryzatorami! 01:31:01:To nie jest śmieszne, człowieku. 01:31:03:Wysłali nas do Guantanamo Bay. 01:31:06:O kuźwa, do G-Bay? 01:31:09:Powiedzcie, że nie dostaliście tej|kanapki z kutacha? 01:31:12:Nie, nie jedliśmy kanapki z kutacha,|dzięki Bogu, uciekliśmy. 01:31:17:Kanapka z kutacha to moja ulubiona. 01:31:22:- To niezły towar.|- Wiem. 01:31:25:Wymieszałem go z koką.|Ścina cię, a jednocześnie i pobudza. 01:31:32:Jeśli tak bardzo lubisz zielsko,|to czemu go nie zalegalizujesz? 01:31:35:Żartujesz sobie? 01:31:37:Wiesz, jakbym wkurzył tym tatę? 01:31:40:Cholera. 01:31:42:Mój tata też mi się wpieprza,|odnośnie tej szkoły medycznej. 01:31:46:Nie chodzi o to,|że nie chcę być lekarzem, 01:31:49:ale czasem się zastanawiam,|czy mnie do tego zachęca, 01:31:52:bo wie, że mnie to uszczęśliwi, czy chce|po prostu abym poszedł w jego ślady. 01:31:58:Wjebałeś mi się do łba. 01:32:14:Tatuś? 01:32:16:Tak, tutaj W. 01:32:20:Nie chcę już, żebyś mi mówił,|co mam robić. 01:32:24:Nie, nie, szanuję cię. 01:32:26:- To właśnie mówiłem.|- Mówię, że dam sobie radę. 01:32:30:Nie musisz mi mówić, jak robić,|to co mam robić. 01:32:34:Wiesz co?|Pierdol się, tato! 01:32:37:Pierdol się. 01:32:42:- To było zajebiste!|- Wy jesteście zajebiści. 01:32:44:- Nie, ty jesteś zajebisty.|- Wy jesteście zajebiści. 01:32:46:Pan jest zajebisty, serio. 01:32:51:- Co do naszej sytuacji...|- Jebać to, chłopaki, chłopaki... 01:32:55:Jestem, kurwa, prezydentem, jasne? 01:32:57:Mogę ułaskawiać kogo chcę,|jesteście czyści, nie martwcie się. 01:33:01:- O mój Boże.|- Serio? 01:33:03:- Dziękuję.|- Dziękuję, panie prezydencie. 01:33:06:- Dzięki.|- Nie ma sprawy. 01:33:12:Szczerze mówiąc,|po całym tym syfie, jaki przeszliśmy, 01:33:15:nie wiem,|czy możemy zaufać naszemu rządowi. 01:33:18:Zaufać rządowi? 01:33:21:Cholera, ja jestem w rządzie,|a sam mu nie ufam. 01:33:25:Nie musicie wierzyć w swój rząd,|żeby być porządnymi Amerykanami. 01:33:32:Musicie wierzyć tylko w swój kraj. 01:33:35:Dokładnie. 01:33:37:Dokładnie! 01:33:39:Niezłe to gówno. 01:33:42:Tak jest. 01:33:44:Jeśli będziecie czegoś potrzebować,|dajcie mi tylko znać, dobra? 01:33:47:Właściwie, panie prezydencie,|jest jedna rzecz. 01:33:53:Naprawdę świetnie wyszło. 01:33:55:- Taa, stary.|- Świetne są te świece. 01:34:14:Czysto, można wchodzić. 01:34:18:Jest tu, widziałem, że przyjdzie. 01:34:24:Dobra, wpuść ich. 01:34:32:Harold? 01:34:33:Kumar? 01:34:34:Panie i panowie, przepraszam,|że przerywam tę piękną ceremonię, 01:34:38:ale nie ma bata, żebym pozwolił|jedynej kobiecie którą kochałem, 01:34:42:poślubić tego zasrańca. 01:34:45:Ochrona, proszę ich zabrać. 01:34:47:Oni?|Oni są z nami. 01:34:51:Chyba mam więcej wspólnego|z prezydentem niż ty, suko. 01:34:57:Co się tu dzieje? 01:34:58:Powiem ci, co się dzieje. 01:35:00:Twój narzeczony obiecał,|że wyplącze nas z kłopotów. 01:35:03:Ale zamiast tego zorganizował|nasz powrót do Guantanamo Bay. 01:35:07:Gdzie byśmy byli zmuszeni|ssać grubego kutasa Wielkiego Boba. 01:35:13:- To prawda?|- Taa, to prawda. 01:35:16:Sam się tym zajmę. 01:35:20:Colton, czekaj. 01:35:23:Sukinsyn. 01:35:26:Kochałem cię, stary. 01:35:32:Nie wierzę w to. 01:35:34:- Jest dużo do wyjaśnienia.|- Do wyjaśnienia? 01:35:36:Do wyjaśnienia, że przeżyłam|najbardziej upokarzający moment? 01:35:45:A co, jak sam zrobię coś|upokarzającego? Czy ci to pomoże? 01:35:48:Nie możesz zrobić|niczego tak upokarzającego. 01:35:55:Czuję, że będzie mnie prześladował|pech. Będę samotną liczbą. 01:36:04:Przecież trójka tak swym pięknem kusi.|Dlaczego moja trójka zakryta być musi 01:36:08:Okrutną pierwiastkową pieczątką?|Szkoda, że nie jestem dziewiątką. 01:36:12:Wtedy niepotrzebna gimnastyka.|Wystarczy szybka arytmetyka. 01:36:17:Nie mam co liczyć na Eden|Jako 1, 7321. 01:36:21:- Jebany cieć.|- Milcz, odbycie. 01:36:27:Taki mój urok oryginalny.|Wielce smutny i absurdalny. 01:36:31:Lecz nagle na twarzy gości uśmiech.|Widzę inny pierwiastek z trzech. 01:36:37:Cicho przywalcował do mnie.|Teraz mnożymy się dumnie. 01:36:42:Tworzy się postać niesamowita.|Szczęśliwa liczba całkowita. 01:36:47:Nie jesteśmy już śmiertelnikami.|Po machnięciu magicznymi różdżkami 01:36:51:Nasze pierwiastki złączone całościowo,|A ja miłość poznałem na nowo. 01:37:05:Miałeś rację,|to było beznadziejne. 01:37:08:Mówiłem. 01:37:11:Nie mogę ci obiecać,|że zapewnię ci to, co Colton mógł. 01:37:15:Nie mogę ci obiecać,|że stanę się dojrzały z dnia na dzień, 01:37:18:ale mogę obiecać ci... 01:37:27:Przepraszam, paliłem zielsko|z prezydentem. I zapomniałem. 01:37:33:Mogę ci obiecać,|że zawsze będę cię kochać. 01:37:36:Nigdy nie będę próbował|zmienić cię w kogoś, kim nie jesteś. 01:37:40:Więc... 01:37:42:Co powiesz?|Przyjmiesz mnie z powrotem? 01:37:50:Tylko jeśli obiecasz zabrać|mnie stąd jak najszybciej. 01:37:54:Chodź. 01:38:05:Swój chłop! 01:38:15:Wracajmy do Jersey. 01:38:16:Chwilka, najpierw musimy|zrobić coś dla mojego kumpla. 01:38:20:- Musimy gdzieś skoczyć.|- Gdzie? 01:38:57:- Nie udało się?|- Nie. 01:39:01:Dzwoniłem do każdego hotelu|w mieście, wszystkie obszedłem. 01:39:04:Nigdzie jej nie mogę znaleźć. 01:39:06:- Znajdziesz ją.|- Znajdziesz ją, stary. 01:39:13:Co? 01:39:14:O mój Boże, jest. 01:39:20:Roldy, ale laska. 01:39:22:Leć po nią. 01:39:30:Przykro mi, stary. 01:39:32:Jebać to, zapomnij.|Jakiś szybki flirt. 01:39:35:- Za kilka dni wrócimy do New Jersey.|- Nie. 01:39:40:Nie, jebać to. 01:39:42:Zbyt daleko jechałem.|Za dużo przeszliśmy. 01:39:45:Pogadam z nią. 01:39:47:Nie, nie gadaj z nią. 01:39:48:- Czekaj.|- Poczekaj, aż wrócicie do Jersey. 01:39:52:Co ty, kurwa, robisz? 01:39:55:Harold! 01:39:56:Nie zrozumiałem, co powiedziałeś. 01:39:57:Co ty, kurwa, robisz? 01:39:59:- Co ty, kurwa, robisz?|- Psujesz mi zdjęcia! 01:40:02:Twoje co? 01:40:03:Wypad z mojego planu! 01:40:05:Zamotałem się,|co się dzieje? 01:40:08:Mam sesję zdjęciową. 01:40:15:Oczywiście, jesteś modelką,|jesteś seksowna, jesteś modelką. 01:40:18:Zawsze zastanawiałem się,|czym się zajmujesz. 01:40:20:Przepraszam, więc chwilka,|nie jesteś z tym kolesiem? 01:40:23:Żartujesz? 01:40:25:Nie! 01:40:27:Anton to gej. 01:40:36:Harold, co ty tutaj robisz? 01:40:38:Nie chciałem czekać 10 dni,|aż cię zobaczę, więc... 01:40:42:... pomyślałem, że zrobię ci niespodziankę. 01:40:44:To takie słodkie. 01:40:47:Tak, to słodkie. 01:40:49:Cały czas o tobie myślałam. 01:40:51:- Naprawdę?|- Tak. 01:40:53:- Tak bardzo za tobą tęskniłam.|- Ja tęskniłem za tobą. 01:41:10:Taa, kurwa, stary. 01:41:11:Bang, Bang, Roldy. 01:41:15:Cześć, Maria. Nazywam się Kumar.|Tyle o tobie słyszałem. 01:41:19:- Cześć.|- To jest Vanessa. 01:41:22:Panie i Roldy, może chcecie się ujebać,|skoro jesteśmy w Amsterdamie? 01:41:28:- Jasne.|- Idziemy? 01:41:29:- Dobry plan.|- Do dzieła.