00:00:40:Mamy zwycięzcę! 00:00:47:Oto stewardesa z Waszyngtonu,|pani Mary Kellington! 00:00:52:Sok dla Mary! 00:00:57:Tylko nie telewizor! 00:01:01:Po co robić z tego problem?|Niedługo będziesz miała go z powrotem. 00:01:09:Chcesz, żebym czuł się winny? 00:01:20:Coś ty zrobiła? Mam zniszczyć odbiornik?|A może kaloryfer? 00:01:26:Robić coś takiego własnemu synowi? 00:01:35:Zawsze musisz bawić się ze mną|w te swoje gierki? 00:01:38:Nie, kochanie... 00:01:42:Ten łańcuch to na wypadek włamania. 00:01:53:Czemu zawsze musisz mnie wkurzyć? 00:02:14:Wyjdż, proszę! 00:02:25:Pieprzyć to! 00:02:27:To się nie dzieje naprawdę.|Wszystko się dobrze skończy. 00:02:33:Nie martw się, Seymour. Będzie dobrze.|Zobaczysz, że będzie dobrze. 00:02:41:R E Q U I E M D L A S N U 00:02:47:To pudło wygląda coraz gorzej. 00:02:52:Co cię to nagle zaczęło obchodzić? 00:02:54:Wszystko mi jedno, jeśli tylko|dostaniemy za niego forsę. 00:02:59:Pomóż mi. 00:03:09:Dzień dobry... 00:05:14:/LATO 00:05:16:Cholera, stolik też? 00:05:19:- A co, miałem go przytargać na plecach?|- A twój kumpel? 00:05:23:Nie jestem pieprzonym tragarzem. 00:05:25:To pewnie złodziejem. Jesteś dla swojej|matki jak wrzód na tyłku. 00:05:57:Ale towar! Cholera, prawdziwy dynamit. 00:06:05:Jeszcze lepszy. 00:06:13:Wiesz, co zrobimy? 00:06:16:Kupimy trochę tego gówna,|podzielimy na działki i zhandlujemy. 00:06:20:Zarobilibyśmy dwa razy tyle. 00:06:22:Kupilibyśmy różne rzeczy i więcej towaru. 00:06:28:Wchodzę w to. 00:06:31:Można by szybko skołować|z pół kilo od Sala. 00:06:36:Właśnie o tym gadam. 00:06:42:- Co słychać?|- Po staremu. 00:07:21:Coś jeszcze? Podać coś? 00:07:27:Nie, dziękuję. 00:07:40:- Dzień dobry, pani Goldfarb.|- Dla kogo dobry, dla tego dobry. 00:07:47:- Przyszła pani po swój telewizor?|- Jeśli można. 00:07:53:Czy mogę panią o coś zapytać?|Tylko proszę się nie obrażać. 00:07:58:Ile lat już się znamy? Bardzo długo.|Dlaczego nie zawiadomi pani policji? 00:08:04:Pogadaliby z Harrym, żeby przestał|wykradać z domu telewizor. 00:08:08:To moje jedyne dziecko. Mam tylko jego. 00:08:15:Dziękuję. 00:08:19:Przyłącz się do nas! 00:08:24:Nabierzesz chęci do życia. 00:09:32:Co teraz? 00:09:59:- Czy to pani Sara Goldfarb?|- Przy telefonie. 00:10:02:- Tu Lyle Russel z firmy Maylin i Block.|- Nie jestem zainteresowana... 00:10:07:Niczego nie chcę pani sprzedać... 00:10:09:Proponuję pani występ w telewizji. 00:10:15:Została pani wybrana!|Proszę przyjąć moje gratulacje! 00:10:20:Nasza firma zajmuje się naborem|zawodników do popularnych programów. 00:10:29:Została pani wylosowana z listy|zawodników. Wygrała pani! 00:10:35:Mam wystąpić w telewizji?... 00:10:40:Oczywiście. Prześlemy pocztą|wszystkie niezbędne informacje. 00:10:45:Jeszcze raz gratuluję. Do usłyszenia. 00:11:55:Nie rozumiem, za co jesteś|taka cięta na swoich starych. 00:12:00:Wszystko od nich dostajesz.|Kupili ci mieszkanie... 00:12:05:płacą za psychoanalityka.|- To miło z ich strony, prawda? 00:12:09:Tylko że ja wcale|nie chcę od nich pieniędzy. 00:12:15:- A tylko to mi dają.|- Dlaczego ich sobie nie odpuścisz? 00:12:20:- Niby jak?|- Czy je wiem? 00:12:25:A twoje projekty?|Są świetne. Otwórz sklep. 00:12:31:- Nie mogę.|- Dlaczego? 00:12:34:Bo nie miałabym dla ciebie czasu. 00:12:50:Co to za okazja? 00:12:53:Jak ci powiem, z wrażenia|wyskoczysz przez okno. 00:13:06:Znam świetną dietę. 00:13:22:Idą! 00:13:50:/ZMlENISZ SWOJE ŻYCIE W 30 DNI! 00:13:52:5 kilogramów w dziesięć dni! 00:13:59:ŚNIADANIE. Jajko na twardo,|pół grejpfruta, kubek kawy BEZ CUKRU. 00:14:06:/BEZ SOSU 00:15:00:- Chciałam się dziś trochę poopalać.|- Mam tu coś lepszego. 00:15:06:Odpręż się i pomyśl, jak będziesz|szałowo wyglądać w nowym kolorze. 00:15:11:Dziś farba, jutro opalanie. 00:15:15:Ktoś ma ochotę|stracić trochę wolnego czasu? 00:15:23:Według Angela|teraz jest najlepsza pora. 00:15:25:- Jutro zadzwonię do Brody'ego.|- Co to za jeden? 00:15:27:- Mój słodki dostawca.|Wytrzasnął niewiarygodne gówno. 00:15:31:Wpadliśmy na pewien pomysł. 00:15:36:Kupimy towar, podzielimy na działki,|sprzedamy i zarobimy dwa razy tyle. 00:15:39:Potem kupimy pół kilo czystej hery|i będziemy mieć spokój. Kapujesz? 00:15:44:Kończymy z kiepskim towarem i|przerzucamy się na najlepsze dragi. 00:15:50:Mówisz poważnie? 00:15:53:Są rude. Oczywiście, że tak.|Może nie do końca, ale są rude. 00:16:01:Rude? To mają być rude włosy?...|To jak wyglądałyby pomarańczowe? 00:16:15:Może wyszły trochę za pomarańczowe. 00:16:32:Zawsze uważałem cię za najpiękniejszą|dziewczynę na świecie. 00:16:37:Naprawdę? 00:16:44:Odkąd pierwszy raz cię zobaczyłem. 00:16:47:To bardzo miłe.... 00:16:56:Zrobiłeś mi przyjemność. 00:17:01:Inni też mi to mówili,|ale to było bez znaczenia. 00:17:14:Uważałaś, że to żart? 00:17:19:Nie.... Po prostu... 00:17:24:nie zwracałam uwagi na to, co mówią. 00:17:33:Dopiero ty... 00:17:38:To, co mówisz ma dla mnie znaczenie. 00:17:49:Tylko z kimś takim jak ty|byłoby mi naprawdę dobrze. 00:17:53:No pewnie. 00:17:58:- Co to?|- Pamiętasz, jak gadaliśmy o sklepie? 00:18:05:Trochę pokalkulowałem. 00:18:09:Myślę, że dałoby się coś załatwić. 00:18:15:Mogłabyś otworzyć własny interes.|Moglibyśmy zrobić to wspólnie. 00:18:27:Co ty na to? 00:18:48:ŚNIADANIE. Jedno jajko na twardo,|pół grejpfruta, czarna kawa BEZ CUKRU. 00:19:34:Przestań! Czerwona sukienka|jest lepsza od kanapki z serem. 00:20:18:Wystarczyły trzy rzeczy,|by zmienić moje życie. 00:20:21:Koniec z czerwonym mięsem. 00:20:24:Dlaczego ludzie jedzą czerwone mięso?|Ja też je jadłem. 00:20:28:Jadłem je prawie na surowo.|Uwielbiałem to. 00:20:56:- Ada nam powiedziała. Wspaniale!|- Jutro je trochę przyciemnimy. 00:21:00:- Dlaczego?|- Żeby pasowały do czerwonej sukienki. 00:21:03:- Wyglądasz, jak Madonna.|- Gdzie tam! 00:21:06:- Ale wkrótce... Jestem na diecie!|- Jakiej? 00:21:09:- Jajka i grejpfruty.|Też na niej byłam. Powodzenia. 00:21:15:- Jak długo ją stosujesz?|- Cały dzień! 00:21:17:Jest dopiero trzynasta! 00:21:21:- Myślę o chudnięciu.|- Ona myśli o chudnięciu. 00:21:24:Moja Louise schudła 25 kilo. Ot tak... 00:21:29:Zamknęłaś ją w szafie? 00:21:33:Lekarz przepisał jej tabletki,|po których nie chce się jeść. 00:21:37:I to ma być takie wspaniałe? 00:21:39:Miałabym siedzieć tu i nie myśleć|o kanapce z wątróbką i pastrami? 00:21:43:Nie rozmawia się o jedzeniu,|kiedy ktoś jest na diecie. 00:21:46:To nic takiego. Zjem sobie jeszcze|grejpfruta. Myślę o chudnięciu. 00:21:53:Listonosz! 00:21:56:Ma pan coś dla Sary Goldfarb?|Czekam na przesyłkę. 00:22:04:To ten list! Chodżmy! 00:22:10:Tu wpisz swoje nazwisko... 00:22:19:Dynamit? 00:22:27:Dobra, już jadę. 00:22:30:Brody mówi, że ma towar. 00:22:33:Zaczynamy zabawę. 00:22:36:- Dobrze to rozegrajmy.|- Oczywiście, dziecino. 00:22:53:Pewnie wyślą cię do Zielonej Tawerny.|Tam, gdzie posyłają wszystkie gwiazdy. 00:22:59:I będę tam jadła jajka i grejpfruty. 00:24:23:Jest! Mamy towar! 00:24:29:- Cholera.|- Spróbujemy? 00:24:34:Poczekaj.|To nasza wielka szansa. 00:24:41:Musimy to dobrze rozegrać. 00:24:43:Wtedy będzie nas stać na czysty towar.|Jeśli to wszystko zużyjemy... 00:24:50:Wiem. Nie chcę cię wykiwać. 00:24:56:Nie mam zamiaru czekać,|aż wypalę sobie dziury w nosie. 00:25:01:Spróbujmy, żeby wiedzieć,|jakie działki odważyć. 00:25:06:- Robimy interes, no nie?|- Dobra. 00:25:19:O, cholera! 00:25:38:Wystarczy 30 dni. 00:25:42:Zasada numer 2:|koniec z rafinowanym cukrem. 00:27:12:Rosie? Tu Sara. 00:27:15:Podaj mi numer tego lekarza. 00:27:21:Dlaczego musisz się z nim spotkać?|Nie możesz go olać? 00:27:26:Nie chcę, żeby doniósł starym,|że przerwałam terapię. 00:27:31:Są już wystarczająco wkurzeni.|Chcą mi przykręcić kurek. 00:27:34:Przecież nie będę spać z tym facetem! 00:27:38:Zaraz po koncercie wrócę do domu. 00:27:40:Jesteś zazdrosny? 00:27:51:Uparciuch z ciebie. Obejmij mnie. 00:27:56:Przestań! Wyjem ci za to oczy. 00:28:06:Szkoda, że jesteś niedysponowana. 00:28:11:- Anita wyjechała?|- Dlaczego pytasz? 00:28:16:Zastanawiałam się, czy ona|też nie jest niedysponowana. 00:28:25:U niej wszystko w porządku.|Pojechała na Florydę. 00:28:30:- Mogę powiedzieć ci coś osobistego?|- Oczywiście... 00:28:37:- Mów.... Słucham.|- Masz jedzenie na twarzy. 00:28:41:- Tutaj?|- Niżej.. Już dobrze. Teraz jest lepiej. 00:28:52:- Jak się pani czuje, pani Goldfarb?|- Grubo. 00:28:58:- Widziałam gorsze przypadki.|- Dziękuję. 00:29:02:- Wzrok i słuch w porządku?|- Tak. 00:29:07:Lekarz zaraz do pani przyjdzie. 00:29:17:- Ma pani małą nadwagę.|- Mam na zbyciu 25 kilogramów. 00:29:22:Zajmiemy się tym. 00:30:17:Mamy forsę, kotku! 00:30:21:Niesamowite!|Wszyscy lecą na nasz towar! 00:30:24:Chodż do mnie! 00:31:15:Fioletowe rano, niebieskie po południu,|pomarańczowe wieczorem. 00:31:23:Oto moje trzy posiłki, pani Mądralo. 00:31:27:Zielona na noc.|Tylko tyle. Raz, 2,3,4... 00:32:43:- Wracaj do łóżka, kochanie.|Mamy na to masę czasu. 00:32:48:Daj mi się pobawić nowymi lustrami. 00:33:13:Mówiłem ci, mamo,|że pewnego dnia mi się uda. 00:33:16:Nie musisz nic robić, kochanie.|Wystarczy, że kochasz swoją mamusię. 00:33:25:Co robisz? 00:33:32:Myślałem sobie o tych wszystkich|świństwach, które będę z tobą robić. 00:33:39:- Mam cię!|- Przestraszyłeś mnie. 00:33:45:Nie chciałem.|Nie chcę nikogo straszyć. 00:33:53:Chciałbym mieć w życiu|spokój i trochę szczęścia. 00:33:58:Jesteś najfajniejszą laską,|jaką spotkałem w życiu. 00:34:07:Wiem, co zrobię...|Chodzi o moją matkę. 00:34:12:Chciałem jej coś kupić.|Jakiś prezent, albo coś... 00:34:17:Nie miałem pojęcia, co to mogłoby być,|ale w końcu wymyśliłem. 00:34:21:Co jest dla niej najważniejsze? 00:34:26:Telewizja, no nie?|Jak nikt uwielbia oglądać telewizję. 00:34:31:Kupię jej najnowocześniejsze pudło,|ze wszystkimi możliwymi bajerami. 00:34:38:Kochasz ją, prawda? 00:34:42:Nie wiem. Chyba tak. 00:34:48:- Chciałbym, żeby była szczęśliwa.|- Chodżmy do sklepu! 00:34:55:Najpierw weżmy po działce. 00:35:01:Jeszcze za wcześnie.|Poczekajmy z tym do wieczora. 00:36:15:Zasada numer 3! 00:36:19:Doprowadza ludzi do szału... 00:37:23:Ale schudłaś! Nie ta sama osoba! 00:37:27:Prawie mogę zapiąć|moją czerwoną sukienkę. 00:37:32:Listonosz! 00:37:34:Kiedy coś do pani przyjdzie,|będę tym machał z daleka. 00:37:48:To Harry! 00:37:51:Spokojnie, mamo!|Połamiesz mi żebra! 00:38:02:Świetnie wyglądasz. Chcesz coś zjeść?... 00:38:06:Kanapkę? Kawałek ciasta?|Mogę ci coś przynieść. 00:38:12:W domu nic nie ma, ale Ada|na pewno upiekła ciasteczka. 00:38:18:Dziękuję, nie. Usiądż.|Nie ganiaj tak, bo robi mi się słabo. 00:38:23:Niczego nie zauważyłeś? Schudłam. 00:38:28:- Chyba tak.|Zrzuciłam 12 kilo! 00:38:31:Wyobrażasz sobie?|A to dopiero początek... 00:38:34:Bardzo się cieszę. Naprawdę.|Ale może byś jednak usiadła... 00:38:44:Przepraszam, że nie wpadałem,|ale byłem zajęty. 00:38:49:Znalazłeś pracę?|Zaczęło ci się powodzić? 00:38:52:- Jest w porządku.|- Co to za praca? 00:38:55:Zajmuję się dystrybucją.|Pracuję dla dużego importera. 00:38:59:Tak się cieszę! 00:39:03:Udusisz mnie! Podnosiłaś ciężary? 00:39:07:Zawsze wiedziałem,|że w końcu założysz własny interes. 00:39:10:Może teraz poznasz jakąś miłą dziewczynę|i będziesz miał dziecko? 00:39:15:Już spotkałem.|Nie wygłupiaj się, mamo! 00:39:20:Kim ona jest? Kim są jej rodzice?|Czym się zajmują? 00:39:23:Znasz ją. To Marion Silver. 00:39:26:Silver... Z Manhattan Beach. 00:39:31:Mają dom na promenadzie|i fabrykę odzieży. 00:39:34:Szyją damską bieliznę. 00:39:37:Zanim znów zaczniesz ganiać|po pokoju, chcę ci powiedzieć,... 00:39:42:że kupiłem dla ciebie prezent.|- Nie chcę prezentu. Chcę wnuka. 00:39:49:Dasz mi w końcu dojść do słowa?|Co się z tobą dzisiaj dzieje? 00:40:03:Widzisz... Byłem straszną świnią.|Przepraszam... 00:40:08:Chcę to naprawić.|Wiem, że to niczego nie zmieni, ale... 00:40:13:zależy mi, żebyś wiedziała,|że jest mi przykro. Kocham cię i... 00:40:21:Chcę, żebyś była szczęśliwa.|Kupiłem ci nowy telewizor. 00:40:26:Przywiozą go od Macy's|w ciągu kilku dni. 00:40:35:Twój ojciec byłby szczęśliwy,|gdyby widział, ile dla mnie robisz. 00:40:43:Widzisz, Seymour?|Zobacz, jakiego masz syna! 00:40:49:Wie, jak ciężko jego matce żyć samotnie. 00:40:52:Nikt jej nie odwiedza... 00:41:06:- Jesteś na prochach?|- Co? 00:41:10:Jesteś na psychotropach?|Bierzesz jakieś tabletki? 00:41:15:- Mówiłam ci, że chodzę do lekarza.|- Tego się obawiałem. 00:41:18:Dał ci coś na pobudzenie, prawda?|- Ja tylko chodzę do doktora! 00:41:23:- Dał ci jakieś tabletki?|- Oczywiście, że tak. Jest lekarzem! 00:41:27:- Jakie?|- Fioletowe, niebieskie, pomarańczowe... 00:41:31:Co zawierają? 00:41:33:Jestem Sara Goldfarb, a nie|Albert Einstein. Skąd mam wiedzieć? 00:41:37:Czujesz się po nich dobrze?|Dają ci kopa? 00:41:41:Trochę. 00:41:43:- Nawet stąd widzę, jak latają ci zęby.|- Wieczorem to mija. 00:41:47:Kiedy biorę zieloną tabletkę.|Zasypiam w ciągu pół godziny. 00:41:55:- Odstaw to, mamo! One ci szkodzą.|- Jak to, szkodzą? Schudłam 12 kilo! 00:42:00:Wielkie mi co!|Chcesz zostać ćpunem? 00:42:03:O co ci chodzi? Leci mi piana z ust?|Poza tym, to bardzo miły lekarz. 00:42:08:- Te pigułki to świństwo.|- A skąd ty to możesz wiedzieć? 00:42:12:Od kiedy to znasz się na medycynie|lepiej od lekarza? 00:42:16:Wierz mi, mamo. Wiem, co mówię.|Wyrzuć te tabletki! 00:42:23:Daj spokój! Już prawie się mieszczę|w czerwoną sukienkę. 00:42:27:Tę, która miałam na twojej maturze. 00:42:30:Twój ojciec bardzo ją lubił.|Pamiętam, jak na mnie wtedy patrzył. 00:42:38:Co ci tak zależy na tej sukience? 00:42:43:Założę ją... Przecież ty nic nie wiesz! 00:42:49:Będę w telewizji. Dzwonili do mnie,|wysłałam zgłoszenie... 00:42:54:Ktoś robi sobie z ciebie jaja. 00:42:57:Naprawdę wezmę udział|w programie telewizyjnym! 00:43:01:Jeszcze nie wiem, kiedy, ale gdy mnie|zobaczysz, będziesz dumny. 00:43:07:Założę czerwoną sukienkę,|złote pantofle... 00:43:10:Wielkie rzeczy - program w telewizji!|Nim wystąpisz, te tabletki cię zabiją. 00:43:15:Jak wysiadałeś z taksówki, widziałeś,|kto miał najlepsze miejsce przed domem? 00:43:21:Teraz jestem kimś.|Wszyscy mnie lubią. 00:43:27:Niedługo zobaczą mnie miliony ludzi! 00:43:33:Powiem im o tobie i o tym,... 00:43:37:jaki dobry był dla nas twój ojciec.|Pamiętasz? 00:43:45:Dlatego chce mi się wstać rano,... 00:43:49:chudnąć, przymierzać czerwoną sukienkę. 00:43:55:Mam powód, żeby się uśmiechać. 00:43:58:Wiem, że jutro będzie lepiej. 00:44:06:Co mi zostało? 00:44:10:Po co miałabym ścielić łóżko|i zmywać naczynia? 00:44:16:Przecież jestem sama. 00:44:21:Twój ojciec nie żyje,|ty odszedłeś z domu. 00:44:27:Nie mam się o kogo troszczyć. 00:44:32:Co ja mam z życia? 00:44:39:Jestem samotna i stara. 00:44:46:Masz przyjaciółki. 00:44:49:To nie to samo.|One mnie nie potrzebują. 00:44:57:Lubię czuć się tak, jak teraz. 00:45:03:Myślę o czerwonej sukience,|o telewizji, o tobie i twoim ojcu. 00:45:11:Uśmiecham się. 00:45:21:Odwiedzę cię jeszcze, mamo. 00:45:25:Wyszedłem na prostą.|lnteresy idą świetnie. 00:45:28:Niedługo wpadnę razem z Marion.|Ugotujesz nam kolację. 00:45:32:Przyprowadż ją.|Zrobię zupę grzybową i pieczeń. 00:45:37:Świetnie. Będę do ciebie dzwonić. 00:45:46:Cieszę się, że znalazłeś miłą dziewczynę|i masz swoją własną firmę. 00:46:00:Muszę już iść. Jestem umówiony.|Niedługo znów przyjdę. 00:46:06:- Masz klucze?|- Oczywiście. 00:46:12:Do widzenia, synku. 00:46:53:- Brody mówi, że nieżle ci idzie.|- Dzięki. 00:47:01:Podobno jesteś sprytny,|lojalny i nie ćpasz. 00:47:09:Brody chce cię awansować. 00:47:11:Będziesz miał więcej obowiązków.|Wchodzisz w to? 00:47:14:Jasne. 00:47:22:- Jak go oszwabisz, to cię zabiję.|- Zrozumiałem. 00:47:25:Zapamiętaj to! 00:47:30:Macie białego kierowcę? 00:47:35:/JESIEŃ 00:47:55:Stój! 00:48:30:Kocham cię, Harry. 00:48:36:Przy tobie czuję się kimś ważnym. 00:48:41:Jestem sobą. Jestem piękna. 00:48:49:Jesteś piękna. 00:48:55:Jesteś najpiękniejszą|dziewczyną na świecie. 00:49:00:Moim snem. 00:49:09:Jestem pewna, pani Goldfarb.|Sprawdzałam 2 razy. 00:49:12:Nie dostałam recepty|na słabsze tabletki? 00:49:15:To niemożliwe.|Skład jest taki sam, jak poprzednio. 00:49:19:- Ale coś jest nie tak.|- Po prostu się pani przyzwyczaiła. 00:49:23:Proszę się tym nie przejmować. 00:49:45:Mamy zwycięzcę! 00:49:48:To piękna dama o cudownym uśmiechu|i wspaniałym poczuciu humoru! 00:49:52:Prosto z Brighton Beach na Brooklinie.|Gorące oklaski dla pani Sary Goldfarb! 00:50:17:Tyrone C. Zabieraj tyłek.|Wychodzisz. 00:50:21:- Ile?|- Większość naszej gotówki. 00:50:25:- Ale jesteś wolny.|- Cholera. 00:50:29:Według Angela trwa wojna|między Włochami a Czarnymi. 00:50:32:Sal trzyma cały towar na Florydzie,|dopóki sytuacja się nie wyklaruje. 00:50:38:- Nikt nic nie ma.|- Tylko Duży Tim. 00:50:41:- Chodżmy do niego.|- Nie sprzeda ci. Trzyma dla lasek. 00:50:46:- Co?|- Dziewczyn. Dają mu dupy. 00:50:51:Byłem gotów zapłacić każdą sumę.|Powiedział, że nie jestem w jego typie. 00:51:31:Co się stało? 00:51:36:Miałam zły sen. 00:51:40:Przynieść ci wody? 00:52:04:- Załadujemy?|- Już ci mówiłem. To wszystko co mamy. 00:52:12:Tyron z rana coś załatwi. 00:52:22:Nie jestem pewien. Jest cienko. 00:52:27:Będzie dobrze, zobaczysz. 00:52:40:Mam nadzieję. 00:52:48:Kocham cię. 00:53:29:W czym problem?|Z wagą wszystko w porządku. 00:53:33:Ale ze mną nie. Moja lodówka... 00:53:40:Coś nie tak? 00:53:44:Wszystko mi się plącze... 00:53:53:Nie ma powodu do niepokoju. Proszę to|wykupić i przyjść za tydzień. 00:54:08:- I co?|- Tyron nic nie znalazł. 00:54:12:- To co zrobimy?|- Nie wiem. 00:54:18:Musisz coś zrobić! To twoja wina,|że zostaliśmy bez towaru. 00:54:23:- Co ty chrzanisz?|- Koniecznie musiałeś wczoraj wziąć? 00:54:27:- Gówno prawda!|- Mielibyśmy trochę na rano. 00:54:32:Miałem siedzieć i patrzeć,|jak się szprycujesz? 00:54:49:Jeszcze będzie pełne. Odkujemy się|i znów je napełnimy. 00:55:06:Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. 00:55:16:Za kilka dni na ulicy znów będzie towar. 00:55:24:Skąd wiesz? 00:55:27:Od Angela. 00:55:30:Powiedział, że Sal pośle ludzi, żeby|przed Świętami rozprowadzili towar. 00:55:34:Chce być dobrym chrześcijaninem.|Wiesz, miłosierdzie i takie tam... 00:55:40:- Wierzysz w to?|- Posłuchaj tej drugiej wiadomości. 00:55:52:Cena poszła w górę.|Trzeba będzie dawać zaliczkę. 00:55:55:- Przynajmniej połowę.|- lle? 00:55:58:- Dwójkę.|- Odbiło mu! 00:56:03:Co mamy robić? lnaczej gość|nie da ci nawet jednej działki. 00:56:07:Skąd weżmiemy dwójkę? 00:56:10:Mówisz o Arnoldzie? 00:56:12:Twoi starzy przestali nawet oddzwaniać. 00:56:17:- Nie widziałem go kilka miesięcy.|- Co z tego? Wciąż tu wydzwania. 00:56:21:Czy ja wiem... 00:56:24:To nasza ostatnia szansa. 00:56:30:Przestaniemy sobie skakać|co rano do oczu. 00:56:36:- Potrzebujemy tego szmalu.|- Forsa to pestka. 00:56:41:To w czym problem? 00:56:44:Co będę musiała zrobić, żeby ją dostać? 00:56:55:Kotku, niedługo znów staniemy na nogi. 00:57:02:Zaczniemy zarabiać. Zaoszczędzimy. 00:57:07:Będzie tak jak przedtem. Obiecuję. 00:57:17:Zobaczysz. 00:57:27:Długo chorowałam. Na grypę. 00:57:34:- Masz depresję?|- Nic z tych rzeczy. 00:57:37:Byłam naprawdę bardzo zajęta. 00:57:41:Pracowałam nad nowymi projektami. 00:57:44:To dobrze, że się czymś zajmujesz. 00:57:53:Szczerze mówiąc,|byłem zaskoczony twoim telefonem. 00:58:01:- Coś się stało?|- Nie, dlaczego? 00:58:05:Tak bywa, kiedy odzywa się do ciebie|ktoś, z kim długo nie miałeś kontaktu. 00:58:11:Wszystko w porządku. 00:58:17:Mam do ciebie prośbę... 00:58:31:Ty obleśny popaprańcu! 00:58:33:O co chodzi? 00:58:41:- Chciałabym pożyczyć trochę forsy.|- Mogę spytać po co? 00:58:47:- Zgaś światło!|- Dlaczego chcesz, żebym je zgasił? 00:58:51:Dlatego. 00:58:54:- Nigdy o to nie prosiłaś.|- Zrób to, proszę. 01:02:26:- Gdzie są wszyscy?|- Nie wiem. 01:02:30:Mieliśmy przyjść do Waldbauma. 01:02:35:- Jesteś pewien, że akurat do tego?|- Na sto procent. 01:02:40:Trzymajmy się razem|i miejmy oczy otwarte, dobra? 01:02:47:I co my teraz, kurwa, zrobimy? 01:03:03:Ale tłok. 01:04:41:Pieprzony ćpun!|Wyhujał nas! Nici z towaru! 01:04:47:Jadą na Florydę, grzać dupy w słońcu,|a my nie mamy nawet działki. 01:04:54:A gdybyśmy zawiadomili gliny? 01:04:57:- Mówisz serio?|- Bo co? 01:04:59:Wejdziesz do pierwszego lepszego hotelu|prosząc portiera o telefon do glin? 01:05:06:Jest okazja,|żeby się pozbyć konkurencji. 01:05:11:Nie mamy nic do stracenia. 01:05:14:Jeśli dobrze to rozegramy,|będziemy dyktować własne ceny. 01:05:16:Będziemy sobie siedzieć,|a ci frajerzy niech dla nas robią. 01:05:24:Latem to był odjazd, no nie? 01:05:31:Jakby minęły całe wieki... 01:05:35:Znów będzie tak samo. 01:05:42:Angel dałby nam pożyczkę,... 01:05:45:gdybyśmy obiecali mu|trochę tego dynamitu. 01:07:05:- Gdzie byłeś?|- A jak myślisz? 01:07:11:- Masz towar?|- Były problemy. 01:07:15:Wszystko szło dobrze,|kiedy nagle jakiś durny ćpun... 01:07:19:Wystawił was do wiatru? 01:07:24:- Co ci odbiło?|- Obiecałeś, że wszystko będzie dobrze! 01:07:28:Dla ciebie pieprzyłam się|z tym palantem. To było obrzydliwe! 01:07:32:- Nie było towaru!|- Gówno mnie to obchodzi! 01:07:40:Chcesz mieć ekstra towar? 01:07:43:Ty powiedział mi o gościu,|który go ma, ale nie sprzedaje. 01:07:49:- Daj mi numer tego faceta.|- Którego? 01:07:52:Tego, co lubi dziwki. 01:07:54:- Dużego Tima? Po co?|- Dawaj ten numer! 01:07:57:9348777 01:08:03:Skoro tak ci na tym zależy,|możesz do niego zadzwonić! 01:08:07:Nie będziesz musiała czekać na towar. 01:08:48:Oto nasz zwycięzca! 01:08:55:To piękna kobieta o wspaniałym|poczuciu humoru i magicznym uśmiechu. 01:08:59:Prosto z Brighton Beach na Brooklinie... 01:09:03:Gorące oklaski dla pani Sary Goldfarb! 01:09:19:- Cieszę się, że tu jestem.|- Co za szałowa sukienka!. 01:09:28:Chciałabym przesłać pozdrowienia|dla mojego męża Seymoura... 01:09:33:i dla mojego wspaniałego syna Harolda. 01:09:39:Mam nadzieję,|że jest szczęśliwie zakochany. 01:09:41:Odwiedż mnie niedługo z Marion. 01:09:45:Na pewno przyjdą. Już czas.|Czy jesteś gotowa? 01:09:50:Tak. 01:09:54:Nie martwcie się. 01:10:00:Co tu robisz? Czego chcesz? 01:10:04:- Co za miejsce...|- Czego chcesz? 01:10:12:Myślałem, że nie zapytasz. 01:10:20:Obrzydliwość! 01:10:23:Czego się spodziewaliście? 01:10:26:Stać was na coś lepszego? 01:10:31:To stary budynek,|nie malowano go od lat. 01:10:34:Ja też jestem stara. I samotna.|Nic nie rozumiecie. 01:10:39:Wszystko wam wyjaśnię. 01:11:23:Co to? Nie chcę tego! 01:11:26:Co robicie? Zostawcie mnie! 01:11:28:- Jest pani gotowa.|- Na co? 01:12:25:Nakarm mnie Saro...|Nakarm mnie Saro.. Nakarm mnie Saro! 01:13:07:/ZIMA 01:13:26:Dzięki, Angel! 01:13:30:Mam nadzieję, że to działa.|Przydałoby się trochę grzania. 01:13:35:- lle czasu nam to zajmie?|- Dojedziemy w jeden dzień. 01:13:41:- Kalifornio, przybywamy!|- Jedziemy na Florydę. 01:13:46:Wszystko jedno.|Tu i tam można się opalać. 01:13:54:Która linia jedzie na Madison Avenue?|Tam, gdzie gdzie jest Maylin i Block? 01:13:59:Muszę dojechać na Madison.|Będę w telewizji.... 01:14:04:Naćpana idiotka. 01:14:10:Czy dojadę tym na Madison Avenue? 01:14:14:Mam wystąpić w telewizji,|tylko jeszcze nie wiem, kiedy. 01:14:28:Kiedy wróci?... 01:14:31:Za kilka dni?... 01:14:34:To co mam robić? Pomóż mi!... 01:14:40:Zapłacę ci. Musisz coś mieć. 01:14:47:Dlaczego nikt do mnie nie zadzwonił? 01:14:50:Muszę wiedzieć,|kiedy mam być w telewizji. 01:14:54:Jestem Sara Goldfarb. 01:14:58:Proszę mi powiedzieć,|kiedy jest mój występ. 01:15:03:- Zadzwonię do biura.|- Chcę tylko wiedzieć, kiedy. 01:15:07:Może zgubiliście moje zgłoszenie. 01:15:09:Bądż tak dobra, kochanie i sprawdż to. 01:15:13:Nie chodzi o nagrody.|Zrezygnuję z nich. 01:15:17:Chcę tylko być w programie. 01:15:20:Razem z moim Harrym i wnukiem.|Tak długo czekałam... 01:15:27:Proszę to wypić. 01:15:30:Czasem trzeba trochę poczekać|na zaproszenie do programu. 01:15:39:To ona?... Może pani iść? 01:15:42:Przechodzę przez scenę. 01:15:45:Powinniście zobaczyć|Harry'ego w telewizji. 01:15:49:Nie chcemy nagród.|Chcę tylko wystąpić! 01:15:58:- Jak się nazywa?|- Chyba Sara Goldfarb. 01:16:01:Zadzwońcie do Seymoura.|Niech przyjdzie do salonu piękności. 01:16:05:Mam sukienkę, którą włożyłam|na maturę Harry'ego i złote pantofle. 01:16:09:Idziemy, pani Goldfarb.|Raz, dwa, trzy. Powolutku... 01:17:09:Cześć... 01:17:15:Będę w telewizji... 01:17:49:- Cholera, chłopie! Od dawna to masz?|- Kilka dni. 01:17:54:- Wygląda paskudnie.|- I boli jak diabli. 01:18:01:- Jedna działka i przejdzie.|- Odbiło ci? Nie tu! 01:18:06:Padnę, jeśli tego nie zrobię. 01:18:40:- Słyszy mnie pani?|- Tak, Seymour. 01:18:42:- Co pani wzięła?|- Moją czerwoną sukienkę. 01:18:47:Wieżcie ją na psychiatrię! 01:18:59:Wejdż. 01:19:12:- Jak ci na imię?|- Marion. 01:19:18:Wiesz co, lady Marion?... 01:19:27:Jestem Mały John. 01:19:33:- Masz ładny widok z okna.|- Wiesz co lubię u białych lasek? 01:19:38:Świetnie umieją obciągnąć.|Czarne tak nie potrafią. 01:19:44:Może to kwestia starożytnych|zwyczajów plemiennych? 01:20:10:Oszczędż trochę tej energii. 01:20:30:Wiem, że jest piękny,... 01:20:32:ale nie wyciągnąłem go,|żebyś mogła go podziwiać. 01:20:51:Mówiłem, żebyś nie brał w tę rękę. 01:20:56:- Muszę zadzwonić do Marion.|- To będzie rozmowa zamiejscowa. 01:21:02:Jesteśmy 900 kilosów bliżej do Miami! 01:21:06:I 900 kilosów dalej od Nowego Jorku. 01:21:16:Wiem, gdzie mogłabyś się|naprawdę dobrze zabawić. 01:21:19:W niedzielę urządzam imprezę. Będzie|niezły balet. Pełna kultura. 01:21:24:Będę zajęta.|Poza tym nie jestem zainteresowana. 01:21:29:Jasne. Ale będzie naprawdę nieżle. 01:21:39:Do zobaczenia w niedzielę, Marion. 01:21:43:Proszę odpowiedzieć na moje pytania,|pani Goldfarb. 01:21:46:Kiedy zaczęła pani brać te tabletki?|Zeszłego lata? 01:21:52:Miałam najlepsze miejsce przed domem.|Ada zrobiła mi włosy. 01:21:57:Wszystko będzie dobrze.|Wyleczymy panią. 01:22:22:- Co jest?|- Nie mogę się wkłuć. Muszę coś zrobić! 01:22:28:Pokaż ją. 01:22:37:Cholera! 01:22:42:W życiu nie widziałem|czegoś paskudniejszego. 01:22:45:- Muszę zadzwonić do Marion.|- Pieprz to. Jedziemy do szpitala. 01:22:55:Co to jest? Nie chcę! 01:23:40:- Co panu dolega?|- Ręka mnie boli. 01:23:44:Niech pan pokaże! 01:23:50:Rozumiem. Zaraz wracam. 01:24:24:Chciałem tylko pograć w Black Jacka. 01:24:26:Powiedziałem, że kiepsko się czuję|i niech sobie idą tańczyć beze mnie. 01:24:32:Gotów? Na raz..., dwa... trzy... 01:24:39:No więc, oni poszli,|a ja myk, do kasyna. 01:24:41:Siedziałem przy stoliku całą noc! 01:24:45:Wygrałem 5 stów! 01:24:50:Czas mijał, a ja obstawiałem. 01:24:58:W pewnym momencie|zobaczyłem obok siebie tego gościa. 01:25:02:To był ochroniarz.|Powiedział, że mam wyjść z kasyna... 01:25:53:Musi pani jeść,|jeśli mamy panią z tego wyciągnąć. 01:25:58:Proszę współpracować z obsługą.|Wypróbujemy nowe leki. 01:27:07:To ty, Marion?|Myślałem o tobie. 01:27:16:Co słychać? 01:27:21:- Kiedy wrócisz do domu?|- Wkrótce. 01:27:25:- Kiedy?|- Niedługo. 01:27:30:Trzymasz się jakoś? 01:27:36:Możesz przyjechać dzisiaj? 01:27:52:Przyjadę dzisiaj. 01:28:01:Czekaj na mnie. 01:28:08:Wracam do domu... 01:28:15:- Tak mi przykro...|- Wiem. 01:28:29:Jak się pani czuje? 01:28:38:Podawaliśmy pani rozmaite leki, ale... 01:28:42:pani organizm nie reagował na nie. 01:28:44:Myślę, że powinniśmy spróbować|czegoś innego. 01:28:49:W przeszłości elektrowstrząsy|okazywały się bardzo skuteczne. 01:28:53:Proszę tu podpisać. 01:29:06:Potrzebuję lekarza. 01:29:09:Mój kumpel jest chory.|Potrzebuje pomocy. 01:29:12:Nie wytrzymam!|Ta pieprzona ręka boli jak cholera. 01:29:19:Niech ktoś mu pomoże! 01:29:44:Lady Marion... Witam. 01:29:47:- Widzisz mnie? Słyszysz?|- Tak jest. 01:29:50:Zdolny do pracy!|Widzisz mnie? Słyszysz? 01:29:55:- Tak jest.|- Zdolny do pracy! 01:30:22:Zaczynamy! 01:30:26:Widzisz mnie? Słyszysz? 01:30:29:Mówi się "tak jest"!|Pieprzony nowojorski ćpun! 01:30:35:- Widzisz mnie? Słyszysz?|- Tak jest! 01:30:38:Zdolny do pracy! 01:30:44:- Mówi, że boli go ręka.|- Nie dasz już sobie w tę żyłę. 01:30:50:Cuchnie gorzej od gówna. 01:30:53:Bierzemy go do szpitala.|Daję mu najwyżej tydzień. 01:31:23:Tak to jest z ćpunami z NY.|Gniją od środka. 01:31:29:- Co teraz?|- Dupa z dupą! 01:31:45:Nie obijać się, pieprzone nieroby! 01:32:38:Będziemy amputować rękę. 01:33:36:Wszystko w porządku.|Jesteś w szpitalu. 01:33:41:Kim jest Marion?|Zawiadomimy ją. Przyjedzie. 01:33:47:Nie... Nie przyjedzie. 01:33:54:Przyjedzie. 01:33:59:Nie przyjedzie. 01:36:00:Oto nasz zwycięzca! 01:36:08:To dama o niezwykłej osobowości! 01:36:11:Prosto z Brighton Beach na Brooklinie!|Gorące oklaski dla pani Sary Goldfarb! 01:36:20:Wygrała pani główną nagrodę! 01:36:27:Zaraz dowie się pani, jaką. 01:36:29:Ma wspaniały uśmiech|i prowadzi własną firmę. 01:36:32:Niedawno się zaręczył,|a latem bierze ślub. 01:36:35:Proszę powitajmy gorąco|pana Harry'ego Goldfarba! 01:36:48:- Kocham cię, Harry.|- Ja ciebie też, mamo. 01:37:12:synchro do wersji rmvb:|Jezus 01:37:15:Odwiedź www.NAPiSY.info